Reklama

Reklama

Beterbijew wygrał przez nokaut i obronił tytuł IBF

Artur Beterbijew (14-0, 14 KO) bije tak mocno, że póki co nikt nie przetrwał z nim do ostatniego gongu. Nawet taki siłacz jak reprezentujący USA Radivoje Kalajdzic (24-2, 17 KO). Rosjanin na gali w Stockton po raz drugi obronił tytuł mistrza świata wagi półciężkiej federacji IBF.

Pretendent zaczął w ostrym tempie, nawet na moment nie stając w miejscu. Czempion natomiast konsekwentnie za nim podążał, bijąc rzadziej, za to bardzo mocno. W trzeciej rundzie na minutę przed przerwą trafił mocnym prawym sierpowym w okolice ucha, poprawił hakiem bitym od dołu na szczękę i Kalajdzic przyklęknął.

Od tego momentu Beterbijew szedł już jak czołg po swoje, choć w czwartej odsłonie nadział się na kontrę lewym sierpowym i na moment zapachniało niespodzianką. Rosjanin szybko opanował sytuację i dalej nacierał. Gdy trafił w piątym starciu kolejnym prawym sierpowym, sędzia nie czekając na nokdaun wkroczył do akcji i ogłosił wygraną mistrza.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje