Reklama

Reklama

Bellew-Usyk. Liczy, że walka szybko się nie skończy

Tony Bellew (30-2-1, 20 KO) liczy na wojnę z Ołeksandrem Usykiem (15-0, 11 KO) w trakcie walki, na szali której będą pasy IBF, WBA, WBC i WBO w wadze junior ciężkiej. Anglik wyjaśnia, że jeśli wygra zbyt łatwo, może go to zachęcić do kontynuowania kariery.

- Przysięgam, mam nadzieję, że walka nie zakończy się w ciągu dwóch rund. Gdybym wyszedł i trafił go jakimś potwornym ciosem, byłaby to dla mnie tragedia. Oznaczałoby to, że mam jeszcze dużo w baku, a nie mogę walczyć dalej, bo żona ode mnie odejdzie - stwierdził Bellew.

Reklama

- Nie powinienem tak mówić, ale liczę na trudny pojedynek. I myślę, że taki on będzie. Szczerze mówiąc, trzeba mi trochę wybić boks z głowy. Kiedyś musi zniknąć ta żądza dalszej walki, bo młodszy się przecież nie robię. Mam nadzieję, że stanie się to w tym pojedynku - dodał.

35-latek nadmienił, że był już w zasadzie na emeryturze, ale kiedy Usyk rzucił mu wyzwanie, nie mógł odmówić.

- Wiele osób mogło rzucić mi wyzwanie, ale tylko on ma cztery tytuły mistrzowskie i jest powszechnie uznawany za najlepszego na świecie zawodnika w wadze junior ciężkiej. Stawka była zbyt duża, bym odmówił - oznajmił.

Pojedynek Bellew-Usyk odbędzie się 10 listopada w Manchesterze.

Dowiedz się więcej na temat: Tony Bellew | Ołeksandr Usyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje