Reklama

Reklama

Artur Szpilka zdyscyplinował swoją narzeczoną po reakcji na wpis promotora!

Artur Szpilka coraz częściej wchodzi w publiczną polemikę w mediach społecznościowych ze swoim promotorem Andrzejem Wasilewskim. Rozczarowany "Szpila" wciąż nie może doczekać się powrotnej walki po brutalnym nokaucie w styczniu 2016 roku, ale też nie zamierza boksować z każdym, za co oberwało się nawet jego... narzeczonej Kamili.

Narzeczona Szpilki Kamila Wybrańczyk przy wielu okazjach udowadnia, że za swoim ukochanym skoczyłaby w ogień. Momentu do okazania uczucia nie omieszkała przepuścić podczas jednej z wielu wymian zdań pomiędzy "Szpilą" a jego głównym promotorem Andrzejem Wasilewskim.

Reklama

Szpilka poirytował się, że współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions napisał na Twitterze, że w czerwcu odbędzie się niedoszła pod koniec lutego jego walka z Dominikiem Breazeale’em.

Przypomnijmy, w pięściarz z Wieliczki w niejasnych okolicznościach nie wyszedł do ringu z Amerykaninem, choć wszystko wydawało się być przesądzone. W kuluarach mówi się, że za wszystkim stały pieniądze. Bo o ile Szpilka faktycznie miał mieć zaakceptowaną gażę, to na horyzoncie pokazał się ktoś znacznie tańszy i z nieskazitelnym bilansem walk, czyli Izu Ugonoh.

Wpis anonsujący na czerwiec starcie "Szpili" z Breazeale’em promotor Szpilki opatrzył zdaniem, że bardzo żałuje, ale najpierw nie będzie walki powrotnej, tylko od razu starcie z Amerykaninem. To wywołało zdecydowaną reakcję narzeczonej pięściarza. "Do czerwca/lipca dużo czasu, uważam że jako promotor powinien pan zorganizować Arturowi najpierw walkę na przetarcie" - napisała.

Jakież wielkie musiało być zdziwienie pani Kamili, gdy do dyskusji włączył się Szpilka i wcale nie stanął murem za swoją kobietą. Przeciwnie, wręcz można powiedzieć, że pięściarz wbił swojej narzeczonej bolesną... szpilkę! "Przestań się wtrącać kochanie, bardzo Cię proszę" - zareagował obecnie najpopularniejszy polski pięściarz.

Po chwili Szpilka wyjaśnił, co dokładnie miał na myśli: "ja chcę dużych wyzwań, a nie walk z 'Januszami'" (pejoratywne określenie słabych pięściarzy - przyp. red.) - dodał sportowiec.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje