Artur Szpilka wyzywa na pojedynki całą polską czołówkę

Pięściarz z Wieliczki uciekł spod topora zwycięstwem nad Dominickiem Guinnem i zamiast bić się z myślami o zakończeniu kariery, zaczął domagać się pojedynków z rodakami, które budziłyby wielkie emocje wśród kibiców. - Uważam, że walki polsko-polskie obecnie są potrzebne - sugeruje "Szpila".

Najbardziej kontrowersyjny polski pięściarz odniósł pewne zwycięstwo na punkty nad Guinnem, ale na tle 43-letniego Amerykanina Polak nie zachwycił. Jeśli ta walka miała dać odpowiedź na pytanie, czy sportowiec z Wieliczki wciąż może włączyć się do szerokiej czołówki wagi ciężkiej na świecie, to po "Narodowej Gali Boksu" ciągle więcej jest wątpliwości.

Reklama

Pewnym optymizmem napawa fakt, że "Szpila" wyciąga wnioski z rozlicznych błędów i na pytanie, czy na jego liście marzeń w niedalekiej przyszłości są nazwiska zagranicznym pięściarzy, odparł całkiem rozsądnie.

- Ciężko mi powiedzieć, trzeba rozmawiać z trenerem, on mówi, by iść powolutku. Ja jestem gotowy i chciałbym z każdym... Można powiedzieć, że się upierałem i postawiłem Andrzeja Wasilewskiego pod ścianą, ale też jak mogę tak czynić wobec promotora, skoro przegrałem dwie ostatnie walki - mówił pięściarz z Wieliczki, zdradzając że celował w potyczki z Erikiem Moliną i Mariuszem Wachem.

- Powiedziałem, żeby to zrobić, bo te walki poruszą i przyciągną kibiców, chociaż Dominicka Guinna bardzo szanowałem. Powtarzałem przed walką, że to nie jest łatwy rywal - dodał bokser.

Szpilka dużo uwagi poświęcił pomysłowi, by promotorzy i telewizje mocno postawiły na odbudowywanie pozycji polskiego boksu zawodowego poprzez polsko-polskie starcia. Ale, co od razu zaznaczył, muszą to być konkretne konfrontacje.

- Podczas tej gali brakowało mi walki, która coś wzbudzi wśród polskich kibiców, na przykład: Szpilka - Włodarczyk, Szpilka - Zimnoch, Szpilka - Kownacki, czy Włodarczyk - Masternak. Mimo wszystko, pomimo porażek, jest między nami zła krew, a takie walki ludzie chcą oglądać. Tu nie ma żadnego udawania. Jest jeszcze pojedynek Szpilka - Wach, w którym nie byłoby złych emocji, bo lubimy się ze wzajemnością, ale to też byłaby ciekawostka - stwierdził podopieczny trenera Andrzeja Gmitruka.

W przypadku Szpilki uzasadnione obawy dotyczyłyby tego, czy w sytuacji, gdyby w grę wchodziły duże emocje, byłby w stanie realizować w ringu założenia taktyczne, bez wdawania się na przykład w ryzykowne wymiany?

- Ciężko powiedzieć, to też będą dodatkowe emocje dla kibiców, bo będzie nonszalancja. Jeżeli w jakiś sposób chcemy odrodzić boks, to trzeba szukać takich walk. Uważam, że obecnie polsko-polskie walki są potrzebne. W ostatnim czasie do boksu weszła Telewizja Polska, więc wydaje mi się, że oglądalność jest bardzo duża. Dlatego, czemu nie zrobić tego w jakiś spektakularny sposób? - postawił pytanie były pretendent do tytułu mistrza świata.

Gdy jeden z dziennikarzy stwierdził, że Szpilka stał się nieco grzeczniejszy, pięściarz zareagował w swoim stylu. - Nie grzeczny, ale sam doceniłem pewne rzeczy, coś mi się w życiu przytrafiło i zobaczyłem, jak ciężki to kawałek chleba. Kiedyś tego nie doceniałem, żyłem z dnia na dzień i nie myślałem o konsekwencjach. A teraz sam znalazłem się w czarnej d... i z tego człowiek najwięcej wyciąga - zakończył.

Artur Gac z Warszawy

Dowiedz się więcej na temat: Artur Szpilka | Dominick Guinn

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje