Reklama

Reklama

Artur Szpilka chce jak najszybciej walczyć z Krzysztofem Włodarczykiem! "Wojna bez sentymentów"

Krzysztof "Diablo" Włodarczyk, po pewnym pokonaniu w Rzeszowie Olanrewaju Durodoli, upomniał się o walkę z Arturem Szpilką. Pięściarz z Wieliczki odpowiedział tym samym, domagając się jak najszybciej starcia z nielubianym ze wzajemnością byłym dwukrotnym mistrzem świata kategorii junior ciężkiej.

36-letni "Diablo" Włodarczyk najlepsze lata już ma za sobą, ale z soboty na niedzielę na ringu w Rzeszowie pokazał, że ciągle stać go na zwycięstwa z zawodnikami z szerokiej czołówki. Naprzeciwko pięściarza grupy KnockOut Promotions stanął osiłek z Nigerii Durodola, ale świetnie wyszkolony od strony technicznej Polak pokazał, jak należy boksować z takimi zawodnikami. Polak górował w ringu nie tylko mobilnością, ale również wieloma innymi elementami bokserskiego rzemiosła. Walka nie była porywającym widowiskiem, ale trzymający się założeń taktycznych "Diablo" pokazał sztukę szermierki na pięści, bez podejmowania zbędnego ryzyka.

Reklama

To była najlepsza walka Włodarczyka od kilku lat, choć w dalszym ciągu były czempion federacji WBC zadaje niewielką liczbę ciosów, co zresztą sam zauważył w wywiadach po wygranym na punkty pojedynku.

Gdy padło pytanie dziennikarza branżowego portalu ringpolska.pl o starcie z "kolegą" z grupy Arturem Szpilką, który domagał się takiej walki po swojej wygranej 25 maja na "Narodowej Gali Boksu" w Warszawie, "Diablo" aż zaświeciły się oczy.

- A ja odpowiadam: Artur, jak najbardziej zrobimy! Nie wiem, czy to będzie za pół roku, za rok, czy za półtora, ale zrobimy to, obiecuję ci. Damy fajny boks - powiedział Włodarczyk.

Ta sama redakcja, nazajutrz po gali w Rzeszowie, zapytała Szpilkę, czy podtrzymuje gotowość do takiego starcia. - Nie obiecujmy, tylko w końcu to zróbmy, bo tak naprawdę chyba na dzisiaj nie ma fajniejszej walki w polskim boksie zawodowym. Jestem gotowy i chcę tej walki. Przede wszystkim mamy sobie coś do wyjaśnienia i tam będzie szczera wojna, bez żadnych sentymentów. Im szybciej, tym lepiej, żeby później nie było głupich wymówek - zapowiedział Szpilka.

To starcie o tyle łatwe do zorganizowania, że obaj pięściarze należą do tej samej grupy promotorskiej Andrzeja Wasilewskiego. Ich pojedynek lokalnie odbiłby się głośnym echem i byłby wielką promocją powrotu boksu do Telewizji Polskiej.

Zwolennikiem takiego pojedynku wydaje się być także Wasilewski. - Dajmy już spokój Tomaszowi Adamkowi, myślę, że dużo ciekawsza i chyba dużo bardziej prawdopodobna to walka Diablo - Szpilka. To po prostu jest dzisiaj jedyna naprawdę wielka walka w polskim boksie. Z całą pewnością bardzo trudna walka dla obu panów - stwierdził właściciel KnockOut Promotions.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje