Reklama

Reklama

Artur Beterbijew znokautował Calluma Johnsona w Chicago

​Krótką, ale kapitalną walkę stoczyli na gali w Chicago dwaj niepokonani dotąd mocarze wagi półciężkiej. Artur Beterbijew (13-0, 13 KO) przeżył chwilę grozy, ale to on złamał ostatecznie Calluma Johnsona (17-1, 12 KO), skutecznie broniąc tytuł mistrza świata federacji IBF.

- Kowalow też uchodził za zawodnika nie do ruszenia. Zobaczycie, że on będzie zdziwiony siłą moich ciosów - odgrażał się brytyjski pretendent. I rzeczywiście, gdy tylko zabrzmiał pierwszy gong, ostro ruszył na rosyjskiego niszczyciela. Potężne bomby pruły powietrze, ale challenger na moment zaplątał się przy linach, a Beterbijew wykorzystał to, uderzył prawym hakiem na szczękę, posyłając przeciwnika na deski. Za moment zabrzmiał gong na przerwę.

Reklama

Johnson nie zamierzał jednak łatwo sprzedać skóry i w drugiej rundzie to on niespodziewanie wywrócił czempiona krótkim lewym sierpowym. Po sześciu minutach remis 18:18. W trzecim starciu trwało obustronne bombardowanie i jasne było, że ktoś zaraz padnie. Wszystko skończyło się w końcówce czwartej odsłony. Będący przy linach Beterbijew trafił prawym sierpowym na szczękę, sekundę później poprawił takim samym prawym sierpowym - tym razem na skroń, kompletnie odcinając rywala od prądu. Nokaut. Ale tak trudnej przeprawy Rosjanin jeszcze nie miał...

Dowiedz się więcej na temat: Artur Beterbijew | Callum Johnson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje