Reklama

Reklama

Arreola koniecznie chce rewanżu z Adamkiem. "Nie lubię go"

Chris Arreola nie może pogodzić się z porażkami i zaczepia kolejnych pięściarzy. Najbardziej chciałby znów walczyć z Tomaszem Adamkiem, z którym przegrał w 2010 roku. - Świadomość tej porażki mnie zabija - mówi Amerykanin.

- To ja jestem najlepszym amerykańskim pięściarzem w wadze ciężkiej, ale mam to gdzieś. Moim celem jest zostanie najlepszym zawodnikiem na świecie. Na pewno chcę podtrzymać aktywność i stoczyć pojedynek jeszcze w grudniu - zapowiada Chris Arreola (36-3, 31 KO), który dzięki ekspresowemu zwycięstwu nad Sethem Mitchellem wskoczył na drugie miejsce rankingu federacji WBC. 

Reklama

Teraz w kręgu zainteresowań Amerykanina znalazł się Tomasz Adamek (49-2, 29 KO), który trzy i pół roku temu zadał mu drugą porażkę w karierze.

- Mam zamiar wziąć odwet za wszystkie swoje przegrane, czyli kolejno z Witalijem Kliczką, Tomaszem Adamkiem oraz Bermane Stiverne'em. Gdybym jednak mógł wybrać, to najchętniej zmierzyłbym się teraz z Adamkiem. Nie lubię go. To facet z niższej wagi i tak naprawdę to ja mu oddałem wtedy wygraną, a nie on wygrał - powiedział Arreola.

- Byłem idiotą, nie trenowałem, a ta wpadka naprawdę mnie boli. Świadomość tej porażki mnie zabija. Tylko problem w tym, że Adamek chce dojść do walki o coś, nie tocząc walk z innymi groźnymi przeciwnikami, dlatego unika mnie, Deontaya Wildera czy Bryanta Jenningsa - mówi o naszym "Góralu" Arreola.

Przypomnijmy, iż pod koniec kwietnia 2010 roku Tomek pokonał faworyzowanego rywala po dwunastu rundach stosunkiem głosów dwa do remisu.

Dowiedz się więcej na temat: boks | Tomasz Adamek | Chris Arreola

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje