Reklama

Reklama

Anthony Joshua walczył z Carlosen Takamem ze złamanym nosem

Wśród 76 tysięcy kibiców zgromadzonych na Principality Stadium w Cardiff byli i tacy, którzy z niezadowoleniem przyjęli decyzję Phila Edwardsa o zastopowaniu Carlosa Takama (35-4-1, 27 KO) w dziesiątej rundzie. Dlatego Anthony Joshua (20-0, 20 KO) zamiast tryumfować w pełni, musiał po części tłumaczyć się za arbitra. Warto dodać, że od drugiej rundy AJ boksował ze złamanym nosem.

- Nie komentuję decyzji sędziego, ale do czasu, gdy wkroczył do akcji, to była naprawdę dobra walka. Wyrazy szacunku dla mojego rywala. Kibice chcieli zobaczyć Takama leżącego na macie i właśnie do tego dążyłem. Takie zatrzymanie nie jest przecież w moim interesie - nie ukrywał champion WBA i IBF, który w przyszłym roku chciałby dorzucić do swojej kolekcji również tytuły WBO (Joseph Parker) i WBC (Deontay Wilder).

- Anthony chce mieć wszystkie pasy w kolekcji. Wciąż przed nami są wielkie walki do zorganizowania. W przyszłym roku interesować nas będą pojedynki z Deontayem Wilderem, Josephem Parkerem oraz Tysonem Furym. Nie jestem pewien, czy oni podejmą wyzwanie, lecz AJ jest gotowy na nich wszystkich - wtrącił Eddie Hearn, promotor angielskiego króla nokautu.

Reklama

- W przyszłym roku walka z Wilderem po prostu musi dojść do skutku - wtrącił sam Joshua.

Warto dodać, że od drugiej rundy AJ - po przypadkowym zderzeniu głowami, boksował ze złamanym nosem. Mimo wszystko stosunkowo łatwo radził sobie z ambitnym i silnym niczym tur pretendentem.

Dla Anglika była to już czwarta skuteczna obrona tytułu mistrza świata zdobytego półtora roku temu kosztem Charlesa Martina (KO 2).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje