Reklama

Reklama

Anthony Joshua już na chłodno skomentował porażkę z Ruizem Jr i zaprzeczył spekulacjom

Zdetronizowany z tronu wagi ciężkiej Brytyjczyk Anthony Joshua (22-1, 21 KO) nie ma zamiaru zmieniać swojego głównego trenera, którym nadal pozostanie Robert McCracken. AJ już koncentruje się na rewanżu z Andym Ruizem Jr (33-1, 22 KO), a o wszystkim tym opowiedział na swoim kanale na Youtube.

Ruiz był aż tak dobry, czy Joshua tak słaby? Co sprawiło, że pogromca Władymira Kliczki, atletycznie zbudowany Joshua, został w ringu poważnie pobity przez niepozornie wyglądającego "grubaska" Ruiza Jr?

Z bokserskiego punktu widzenia Joshua po tym, gdy jako pierwszy rzucił rywala na deski, popełnił rażący błąd. Po prostu zbyt szybko uwierzył w efektowne rozprawienie się z Meksykaninem, w efekcie czego nadział się na jego szybkie i twarde pięści. Po drugie lewe sierpowe, nad prawą ręką AJ'a, już parokrotnie czyniły wielkie spustoszenie. Do tego dochodzi celność zamaszystego uderzenia Ruiza, które trafiło bardzo precyzyjnie, w okolice ucha. To miało spowodować, że Brytyjczyk już do końca walki pozostawał "pijany", mając naruszony błędnik.

Reklama

Całość uzupełnia wiele teorii spiskowych, jak ta, że Joshua zatruł się jedzeniem, został znokautowany na sparingu przez amerykańskiego pięściarza polskiego pochodzenia Joey’a Dawejko, czy o niekontrolowanym ataku paniki. Jedno z nagrań, pokazujących ostatnie momenty przed rozpoczęciem walki z Ruizem, zasiewa trochę fermentu, bo w oczach i spojrzeniu "AJ’a" coś wyraźnie było nie tak... Główny zainteresowany jednoznacznie zaprzeczył tym spekulacjom: - Nie miałem ataku paniki - powiedział w opublikowanym materiale wideo.

Joshua, tuż po laniu, po męsku przyjął porażkę i nie zmieniają tego upływające godziny. Przypomnijmy, że jego promotor Eddie Hearn początkowo twierdził, iż czuje, że jego zawodnik nigdy nie otrząśnie się po porażce ze swoim meksykańsko-amerykańskim przeciwnikiem. Pięściarz odpowiedział, że w przeciwieństwie do innych nie szukał wymówek, dlaczego wydarzenia potoczyły się nie po jego myśli.  - Było wiele oskarżeń i obaw o to, co było ze mną nie tak. Chcę coś powiedzieć: jestem żołnierzem, dlatego muszę brać na klatę swoje wzloty i upadki. Gratulacje dla Andy'ego Ruiza. Ma sześć miesięcy, aby cieszyć się mistrzostwem, ponieważ musi bronić pasów - powiedział były czempion czterech federacji w wadze ciężkiej.

29-latek ma nadzieję, że panowanie Ruiza potrwa nie dłużej niż właśnie pół roku. - Potem czeka go rewanż ze mną. W kontrakcie zawarliśmy odpowiednie klauzule na temat rewanżu, daty i miejsca - powiedział były mistrz olimpijski, skłonny przystąpić do drugiego pojedynku również w Nowym Jorku, choć bliższy jego sercu byłby występ przed brytyjską publicznością. - Nie miałbym nic przeciwko, gdyby rewanż odbył się ponownie w Nowym Jorku lub w Anglii - zaznaczył.

Joshua zapowiedział, że nadal pozostanie w układzie zawodnik - trener z Robertem McCrackenem, choć m.in. legendarny mistrz wszechwag Lennox Lewis namawia go, by w swoim narożniku zmienił fachowca. "Nie możesz iść na uniwersytet z nauczycielem z liceum. Oni nie mają gotowych odpowiedzi i rozwiązań, jakich potrzebujesz na tym poziomie. Teraz potrzeba profesora" - powiedział Brytyjczyk.

- Muszę znieść tę porażkę jak mężczyzna. Nie obwiniać nikogo i niczego. To ja byłem tą osobą, która tam (do ringu - przyp.) weszła, ale mój występ nie poszedł zgodnie z planem. Moja strategia na walkę nie zadziałała tak, jak powinna - zaznaczył Joshua.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje