Reklama

Reklama

Andrzej Wasilewski: Obawiam się walki Artura Szpilki

Andrzej Wasilewski nie ukrywa, że obawia się starcia Artura Szpilki (20-2, 15 KO) z Dominikiem Breazeale'em (17-1, 15 KO), do którego dojdzie 25 lutego w Birmingham na rozpisce gali Wilder vs Wawrzyk.

Polak pozostaje nieaktywny od roku. Wtedy to on zaatakował tron WBC wagi ciężkiej. Po ośmiu rundach mieliśmy powody do zadowolenia, ale słabnący "Szpila" padł ciężko znokautowany w dziewiątej odsłonie po piekielnie mocnej kontrze Amerykanina. Czy trzynaście miesięcy od tamtego nokautu zdoła pokonać trudnego rywala?

Reklama

- Walki Artura trochę się obawiam. Bo po pierwsze był rok przerwy, a w boksie to jest bardzo dużo. Sparingi to jedno, a realna walka to drugie. Nie znam Artura na tyle, by wiedzieć, jak to zniósł. Ponadto nie wiemy, czy ten ciężki nokaut ze stycznia tamtego roku z Wilderem nie został mu gdzieś z tyłu głowy. Breazeale nie jest może błyskotliwym pięściarzem, nie jest fenomenalnie szybki, natomiast jest bardzo solidnym rzemieślnikiem o ponad dwóch metrach wzrostu, z ciężką ręką. Na powrotną walkę po nokaucie jest dla Artura bardzo dużym wyzwaniem. Ale jeżeli Szpilka przejdzie tę próbę, to znajdzie się w wąskiej grupie czterech, pięciu zawodników najciekawszych na świecie do stanięcia twarzą w twarz z Anthonym Joshuą. Mówię to absolutnie serio, z pełną odpowiedzialnością - stwierdził promotor "Szpili" w rozmowie z Krzysztofem Kawą.

Co ciekawe dla Amerykanina również będzie to powrót po nieudanym ataku na tron wagi ciężkiej. Breazeale poległ pod koniec czerwca, zastopowany w siódmym starciu przez Anthony'ego Joshuę, championa organizacji IBF. Zwycięzca tej konfrontacji powróci na salony. Przegrany mocno spadnie w rankingach i zarobkach.

Dowiedz się więcej na temat: Artur Szpilka | Andrzej Wasilewski | Dominic Breazeale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje