Reklama

Reklama

Andrzej Liczik: Cieślakowi brakuje zagranicznych wyzwań, w tym sparingpartnerów

- Nawet jeden kilkutygodniowy wyjazd zagranicznych, połączony ze sparingami, wzmocniłby pod każdym względem Michała Cieślaka - uważa jego trener Andrzej Liczik przed walką z nigeryjskim bokserem Olanrewaju Durodolą 31 maja na torze kolarskim w Pruszkowie.

Po sukcesach Krzysztofa Włodarczyka, Krzysztofa Głowackiego czy Mateusza Masternaka (wszyscy są czynnymi pięściarzami), kolejnym zawodnikiem z dużymi aspiracjami i możliwościami w wadze junior ciężkiej jest 30-letni Cieślak. Dotychczas wygrał wszystkie 18 pojedynków, w tym 12 przed czasem. Jego kolejnym rywalem będzie olimpijczyk z Pekinu Durodola (29-6), który aż 27 razy triumfował przed czasem; 20 zwycięstw odniósł w 1. lub 2. rundzie.

- Każdy rozsądny bokser i trener obawia się siły ciosu Durodoli, wciąż będącego w czołówce światowej. Wszyscy kibice wiedzieli w jaki sposób boksował z nim Krzysiek Włodarczyk. Z takim przeciwnikiem trzeba być skoncentrowanym na 100 procent od pierwszego do ostatniego gongu, chwila nieuwagi może zakończyć się nokautem i to nie jest frazes. W takiej walce należy trzymać się bezwzględnie taktyki, nie trzeba ryzykować, bo to mogłoby się źle zakończyć - powiedział Liczik.

Reklama

Pochodzący z Ukrainy szkoleniowiec w barwach reprezentacji Polski zdobył brązowy medal mistrzostw Europy w 2004 roku i niedługo później pojechał na igrzyska do Aten, gdzie odpadł w eliminacjach. Słynął z umiejętności technicznych.

- Cieślakowi brakuje zagranicznych wyzwań - i treningów, i przede wszystkim sparingów z obcokrajowcami o różnych stylach boksowania. Kiedyś pojechaliśmy z Kamilem Szeremetą na kilka tygodni do Stanów Zjednoczonych i wrócił stamtąd odmieniony, co było widać w walce z utytułowanym Rafałem Jackiewiczem. Dziś Szeremeta jest mistrzem Europy i na dobrej drodze do walki o mistrzostwo świata.

- Nawet jeden kilkutygodniowy wyjazd wzmocniłby pod każdym względem Michała. Wiele daje sam pobyt, zmianie się mentalność sportowca kiedy widzi jak inni trenują i sparują. Wciąż nie ma doświadczenia w otoczeniu najlepszych zagranicznych pięściarzy. Wówczas sam przekonałby się w jaki miejscu kariery obecnie się znajduje - dodał trener Liczik.

W swym pierwszym tegorocznym występie, 1 marca w Legionowie, Cieślak (18-0) pokonał byłego tymczasowego czempiona WBA Francuza Youriego Kalengę (24-5).

- 31 maja Cieślaka czeka konkretny test i wówczas będziemy można więcej powiedzieć, na ile dziś jest gotowy do pojedynku mistrzowskiego. Dobrym sprawdzianem była też walka z Kalengą, chociaż to inny typ zawodnika niż Durodola. Obaj mają czym uderzyć, ale Nigeryjczyk prezentuje bardziej urozmaicony boks, lepiej pracuje na nogach, potrafi ładnie zachodzić, skraca dystans i generalnie więcej potrafi od Kalengi - uważa 42-letni szkoleniowiec Cieślaka, który pracuje również z Michałem Syrowatką, Ewą Piątkowską, Michałem Olasiem czy Kamilem Gardzielikiem i Ołeksandrą "Saszą" Sidorenko.

Gala w Pruszkowie, organizowana przez Tomasza Babilońskiego, ma być świętem sportów walki i połączeniem pojedynków pięściarskich i w mieszanych sztukach walki. W klatkoringu mają wystąpić m.in. Michał Kita, Daniel Skibiński, Rafał Haratyk, Daniel Rutkowski, Michał Pietrzak czy Adrian Błeszyński.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje