Reklama

Reklama

Andrzej Gołota ponowił radę dla Adama Kownackiego

Niespełna trzy tygodnie (9 października w Las Vegas) pozostały do rewanżowego pojedynku Adama Kownackiego z Robertem Heleniusem. Ewentualna druga porażka Polaka praktycznie na dobre sprawi, że przestanie się on liczyć w wielkim boksie. Nasz pięściarz jest dobrej myśli, tymczasem cenne rady nie po raz pierwszy podsuwa mu... Andrzej Gołota.

Gołocie nigdy nie dane było zostać mistrzem świata, ale pięściarz na swoją legendę zapracował nie tylko tym, że przecierał szlaki Polakom w boksie zawodowym, ale również dlatego, że stawał w szranki niemal z całą czołówką lat 90.

Największą pozytywną sławę przyniosły mu pojedynki z Riddickiem Bowe'em, które na stałe zapisały się w historii boksu. Polak dwukrotnie przegrywał przez dyskwalifikacje, ale tak obił bardzo groźnego Amerykanina, który chwilę wcześniej wygrał przez techniczny nokaut z Evanderem Holyfieldem, że właściwie zakończył mu karierę.

Reklama

Choć Gołota nie doszedł do największych sukcesów zawodowych, brązowy medalista IO z Seulu i ME z Aten zawsze słynął z atletyzmu i przygotowania kondycyjnego. To, że do dzisiaj uwielbia bywać w Zakopanem, jest nieprzypadkowe. To właśnie w stolicy polskich Tatr, jeszcze jako amator, wykuwał formę, biegając po szlakach.

Nic więc dziwnego, że były czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wszechwag nie do końca rozumie postępowanie Adama Kownackiego, obecnie czołowego polskiego pięściarza wagi ciężkiej.

Andrzej Gołota do Adama Kownackiego. Legenda ponawia życzliwy apel

Akcje Polaka, po porażce z Heleniusem w ich pierwszym starciu, poszły mocno w dół, ale przed rewanżem "Babyface" ciągle jest faworytem. Pytanie, czy udźwignie na swoich barkach presję i jak tym razem zaboksuje.

Gołota już trzy lata temu, w głośnej rozmowie z Interią (więcej TUTAJ!), zwrócił uwagę, że młodszy kolega po fachu musi zatroszczyć się o swoją tężyznę fizyczną. Już wtedy mówił, że sylwetka Adama nie napawa optymizmem przed walkami z tuzami wagi ciężkiej, o Heleniusie nie wspominając. - Musi zrozumieć, że powinien bardziej dbać o siebie i fizycznie być bardziej wytrenowany. Brzuszek raczej nie wchodzi w grę, bo to nawet nie brzmi poważnie i nie wygląda profesjonalnie. Obudowa fizyczna pozwala sprostać mocnym ciosom.

Teraz swój przekaz "Andrew" powtórzył w rozmowie z "Przeglądem Sportowym", przy okazji pobytu w Zakopanem. - Powinien zadbać o sylwetkę. Cóż, wygląda jak wygląda. Ma sporo tłuszczu. Dlaczego nie zrzuci trochę kilogramów - przekonuje Gołota, a z kolejnym zdaniem, że w końcu również "otłuszczony" Andy Ruiz jr w pierwszej walce sensacyjnie rozprawił się z Anthonym Joshuą, szybko się rozprawił. - To był wyjątek potwierdzający regułę. Potem jednak przegrał, choć ręce ma szybkie.

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje