Reklama

Reklama

Andrzej Fonfara: Moja ręka opadła, dostałem prawy sierpowy i walka się skończyła

"Założenie było takie, by unikać jego prawej ręki, bo wiedzieliśmy, że bije ten obszerny prawy i że on może wejść. Moja ręka opadła, dostałem prawy sierpowy i walka się skończyła" - powiedział Andrzej Fonfara po starciu z Joe Smithem juniorem w Chicago. Walka w wadze półciężkiej o pas WBC , zakontraktowana na 10 rund, zakończyła się już w pierwszej, Amerykanin wygrał przez techniczny nokaut.

"W pierwszej rundzie myślałem, że mam go pod kontrolą, otrzymywał dosyć mocne ciosy, mój lewy sierpowy dosięgał celu. Po jednym z nich lewa ręka opadła, rywal uderzył prawą, ja, tak naprawdę, nie widziałem tego ciosu i nawet nie wiedziałem, że znalazłem się ziemi. Uświadomiłem to siebie, kiedy na niej byłem. Więcej będę mógł powiedzieć, gdy obejrzę tę sytuację" - mówił zaraz po walce Fonfara.

"Przegrałem walkę. Ciężko mi teraz coś powiedzieć. Szkoda, że  przed czasem, no ale taki jest boks. Muszę odpocząć i wrócić do treningów. Rewanż biorę w ciemno. Myślę, że Joe Smith nie jest lepszym pięściarzem, chociaż ma dobre uderzenie. Gdy uderzał na dół, to czułem, że są to mocne ciosy. Próbowałem go kontrować na górę i trochę tych ciosów przyjął. Może dlatego poczułem się za pewnie, opuściłem lewą ręką. Założenie było takie, by unikać jego prawej ręki, bo wiedzieliśmy, że bije ten obszerny prawy i że on może wejść. Moja ręka opadła, dostałem prawy sierpowy i walka się skończyła" - dodał polski bokser, który jednak nie załamuje się tą porażką.

Reklama

"Jestem jeszcze młodym zawodnikiem, parę lat boksu przede mną. Trzeba teraz odpocząć i przemyśleć pewne rzeczy i wrócić do treningu. Teraz będą miał więcej na głowie, bo rodzi mi się syn i będę chciał w najbliższych tygodniach, miesiącach zająć się rodziną i powrócić do dobrej formy psychicznej. Po tej walce na pewno będzie jakiś dołek, ale jak tu wszyscy dookoła mnie mówią, nie tacy mistrzowie przegrywali i wracali. Mam nadzieję, że wrócę silniejszy" - stwierdził zawodnik nazywany "Polskim Księciem".

Zadowolony ze zwycięstwa był za to Smith junior.

- Nastawiałem się na trudne dziesięć rund. Trenowałem bardzo ciężko, by udowodnić światu, że należę do czołówki i mogę rywalizować z najlepszymi. I udowodniłem to dzisiaj, bo przecież nikt nie zdominował go tak bardzo jak ja dzisiaj, a Fonfara spotykał się z najlepszymi" - mówił szczęśliwy pięściarz z Long Island w Nowym Jorku.

"Wiedziałem, że Fonfara opuszcza często swoją lewą rękę w wymianach. Dlatego wmawiałem sobie, żeby po każdej jego akcji odpowiadać swoim prawym. Już po pierwszym nokdaunie widziałem, że jest ranny, a ja takich sytuacji nie wypuszczam z rąk. Potrafię to kończyć. Teraz wezmę sobie tydzień, może dwa wolnego i wracam do treningów. Od tego momentu będę już pełnoetatowym pięściarzem, który nie musi pracować na budowie. Nie mogło mnie spotkać nic lepszego" - dodał uradowany Smith junior.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje