Amerykanie uderzają po walce polskiego olbrzyma z Niemcem. Cios wagi ciężkiej
Nie milkną echa sobotniej walki Damiana Knyby w Oberhausen, gdzie gigant z Polski stanął do boju o tytuł mistrza świata WBC Interim wagi ciężkiej z Agitem Kabayelem. Pojedynek został zastopowany pod koniec trzeciej rundy, na 27 sekund przed jego zakończeniem. Mocno w tej sprawie zareagowały dwie słynne postaci boksu z Ameryki. Jedna kompletnie nie gryzie się w język, a druga zgadza się z tym w całej rozciągłości.

W tej walce Damian Knyba zdał jeden z najważniejszych egzaminów - na odporność psychiczną. W zasadzie można by było powiedzieć, że zdecydowana większość - bazując na twardych danych - przewidywała porażkę Polaka, ale to nie była walka, po której jego notowania poleciałyby na łeb na szyję.
Al Bernstein: Koszmarne przerwanie walki Kabayel-Knyba
Knyba sam twierdził, że w tym starciu wszystko jest do wygrania, ale tak naprawdę - gdyby przegrał do jednej bramki - po totalnym przeskoku w klasie rywali pokazałby, że zupełnie nie przystaje do pewnego poziomu. Tymczasem nasz pięściarz rozpoczął pojedynek wieczoru o pas mistrza świata wagi ciężkiej w wersji tymczasowej w świetnym stylu. W pierwszej rundzie to "Polski Husarz" wyglądał jak posiadacz pasa, a Agit Kabayel niczym nieporadny pretendent do tego tytułu. 29-latek świetnie dystansował "jabem", a także bardzo celnie trafiał prawą ręką w różnych płaszczyznach. Przebieg tej odsłony znalazł odzwierciedlenie na kartach punktowych.
Druga runda wciąż odbywała się ze wskazaniem na podopiecznego trenera Piotra Wilczewskiego, ale Niemiec coraz bardziej dochodził do głosu. I najpewniej to w tej rundzie, Belg Daniel Van de Wiele zdecydował się wyżej ocenić trzy minuty w wykonaniu gospodarza.
Wszystko skończyło się w trzeciej odsłonie. Kabayel był coraz ostrzejszy i celniejszy. Gdy w końcu zranił naszego zawodnika prawym sierpowym, poszedł za ciosem i ulokował jeszcze kilka uderzeń, które mogły robić wrażenie. Gdy na niespełna 30 sekund przed końcem Polak zainkasował kolejny cios, po którym nastąpił na nogę Kabayela i bokiem z pochyloną głową "zatańczył", a rywal przycelował go jeszcze jednym prawym, sędzia Mark Lyson zastopował pojedynek.
Ta decyzja wywołała wielką debatę i wzbudziła kontrowersje. Niewątpliwie arbiter dostał argument, by zdecydować się na taki krok, co osobiście wyraziłem w swoich reakcjach. Jednak oczywiście mógł także pozwolić, by walka trwała dalej. Z jakim efektem? Tego już się nie dowiemy, w boksie były i są przykłady bohaterskich powrotów, ale niestety także dramatycznych finałów, gdy pada czasami o jeden cios za dużo. Pojawia się jednak kontrargument, że takie sędziowanie, mające znamiona gospodarskiego, nie powinno mieć miejsca, gdy w stawce jest tytuł mistrza świata, a poddany pięściarz chwilę wcześniej choćby wyprowadził prawy podbródkowy.
Werdykt jest oczywiście nie do ruszenia, bo proceduralnie wszystko odbyło się poprawnie, niemniej taka postawa doświadczonego Anglika spotkała się ze zdecydowaną reakcją słynnego amerykańskiego eksperta Ala Bernsteina. Bokserski anonser, członek Hall of Fame, w mocnych słowach przedstawił swój punkt widzenia na portalu X.
- Howard Foster jest najbardziej stronniczym i niekompetentnym sędzią w Wielkiej Brytanii, a prawdopodobnie i na świecie. Myślę jednak, że ma konkurencję w postaci brytyjskiego sędziego Marka Lysona, który dwukrotnie już wcześniej zarządził urojone nokdauny w walkach. Teraz mamy koszmarne przerwanie walki Kabayel - Knyba. Knyba nigdy nie był na deskach, ale został naruszony serią ciosów. Chwilę wcześniej trafił Kabayela sierpowym, nie był przy linach ani bezbronny - pisze Bernstein.
Lyson przerwał tę ekscytującą walkę w trzeciej rundzie. Nie było powodu, by ją w tym momencie przerywać. Kabayel, który został rozcięty ciosami w trudnej pierwszej rundzie, zaczynał się rozkręcać i prawdopodobnie przejąłby kontrolę nad walką, ale Knyba zasługiwał na szansę dalszej rywalizacji i zmianę tego możliwego scenariusza
Ten punkt widzenia, w całej rozciągłości, jest tożsamy z optyką znanego amerykańskiego eksperta, dziennikarza Dana Rafaela. On napisał krótko: "Al ma sto procent racji" - zaznaczył na swoim koncie na X.













