Reklama

Reklama

Adamek pozna rywala 18 listopada?

Amerykańscy doradcy mistrza świata World Boxing Council Tomasza Adamka chcieliby, żeby Polak walczył z Bernardem Hopkinsem, trener Andrzej Gmitruk wolałby kogoś z niższej półki, a szefowie HBO nie mieliby nic przeciwko trzeciej walce z Paulem Briggsem.

Kto wie jednak, czy najwięcej do powiedzenia nie będzie miał właśnie WBC, który już zaplanował pojedynek mający wyłonić obowiązkowego rywala dla polskiego zdobywcy pasa tej organizacji.

Reklama

Nie mam wątpliwości, że 18 listopada opiekunowie Tomka jeśli nawet nie będą w Dusseldorfie, to w akcji będą magnetowidy nagrywające walkę Amerykanina Chada Dawsona (23-0, 15 KO) z Chorwatem Stipe Drewsem (31-1, 13 KO).

Jose Sulaiman, szef WBC, postanowił bowiem, że zwycięzca tej walki spotka się z Adamkiem w walce o tytuł mistrza świata i choć może to jeszcze trochę potrwać, Adamek z pewnością chciałby wiedzieć, co czeka go w najbliższej przyszłości.

24-letni, mierzący 193cm wzrostu Chad Dawson przebojem wdarł się do czołówki wagi półciężkiej (nr 3 w WBC, nr 10 w IBF, nr 6 w WBA), udowadniając, że należy do elity tej wagi, kiedy w ostatniej, czerwcowej walce, wypunktował Erica Hardinga. Harding, uważany przed pojedynkiem za zdecydowanego faworyta, do walki z Dawsonem miał na koncie tylko trzy porażki i to z bokserami, których nazwiska czyta się jak listę bokserskiej galerii sław - Roy Jones Jr., Glen Johnson i Antonio Tarver. Z tym ostatnim wygrał zresztą w 2000 roku, zaś podczas rewanżu cztery lata później zgubiła go pewność siebie - prowadził po czterech rundach na punkty, by podobnie jak Roy Jones Jr., nadziać się na silny cios Tarvera, który zakończył walkę w piątym starciu. Dawson pokazał w walce z Hardingiem, że podobnie jak Tomek nie przejmuje się wypadkami przy pracy - był w pierwszych minutach na deskach, by dominować przez następne rundy, wywalczając prawo do pojedynku eliminacyjnego WBC z Drewsem.

Jego rywal, Chorwat Stipe Drews, imponuje przede wszystkim niezwykłym na tę wagę, wzrostem (196 cm!) oraz tym, że lubi się bić. Nie mając nokautującego ciosu, Drews opiera taktykę na zamęczaniu rywali, ale jak przekonał się w 2004 roku w walce z Paulem Briggsem, nawet prowadząc po pięciu rundach na punkty, nie wolno lekceważyć rywala z silnym ciosem. W Sydney wszystko się odmieniło, kiedy doszły celu dwa kolejne prawe proste Australijczyka, po których Drews do końca walki walczył bardziej o przeżycie niż zwycięstwo.

Który z tych pięściarzy byłby trudniejszym rywalem? Tomek pokazał już przeciwko Thomasowi Ulrichowi, należącemu do tej samej bokserskiej stajni Klausa-Petera Kohla co Drews, że potrafi narzucić swój styl walczenia pięściarzom, których ciosów nie musi się obawiać. Większą zagadką jest młody Dawson, z pewnością (w razie jego wygranej w Dusseldorfie) także znacznie bardziej atrakcyjny rywal dla amerykańskich stacji telewizyjnych. Choćby tylko dlatego, że byłby to także pierwszy pojedynek Tomka Adamka z amerykańskim, a na dodatek czarnoskórym bokserem klasy Dawsona...

Przemysław Garczarczyk

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Gmitruk | Tomasz Adamek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje