Reklama

Reklama

Adamek: Jeśli taki będę w ringu, wygram bez problemu

Mimo 37 lat Tomasz Adamek wciąż wzbudza wielkie emocje fanów boksu. We wtorkowy wieczór w Krakowie "Góral" zaprezentował się kibicom przed sobotnią walką z Arturem Szpilką. - To nie będzie koniec mojej kariery. Widzicie, że jestem szybki - mówił Adamek.

W sobotę podczas gali Polsat Boxing Night w Kraków Arenie walką wieczoru będzie starcie doświadczonego Adamka z młodym Szpilką o pasy IBF International oraz międzynarodowego mistrza Polski w wadzie ciężkiej.

Ostatnie dni przed galą to przede wszystkim promocja, choć promować walki Adamka ze Szpilką nie trzeba, bo już wiadomo, że krakowska hala wypełni się 18 tysiącami widzów.

- Takiej widowni nie powstydziłyby się największe gale bokserskie na świecie - mówił we wtorek Mateusz Borek podczas pokazowego treningu Adamka w jednym z krakowskich centrów handlowych.

Reklama

Imprezę zaplanowano na godzinę 17 i gdy zbliżała się ta pora, wokół ustawionego w galerii handlowej ringu rosły tłumy, widzów nie brakowało też na balkonach.

Pokazowe treningi przeprowadzili najpierw: Andrzej Sołdra, Michał Syrowatka i Maciej Sulęcki. Oni także walczyć będą podczas sobotniej gali w Kraków Arenie w starciach poprzedzających pojedynek Adamka ze Szpilką.

Po godzinie 18 w towarzystwie kilku ochroniarzy na ringu pojawił się owacyjnie witany Adamek.

"Góral", fachowo zapowiedziany przez Borka, który wcielił się w słynnego Michaela Buffera, wszedł do ringu.

Nasz były mistrz świata przeprowadził kilka rund pokazowego treningu ze swym trenerem Rogerem Bloodworthem. Widać było, że Adamek dobrze przepracował okres przygotowawczy.

Z twarzy boksera spływały krople potu, mimo że był to tylko pokazowy trening. Kto nie oglądał nigdy boksu z bliska, mógł się na własne oczy przekonać o sile ciosów zadawanych w wadze ciężkiej.


Pytany, czy będzie to ostatnia walka w jego karierze, "Góral" odparł z uśmiechem na ustach: "Na pewno nie. Widzicie, że jestem szybki!" Adamek zapewnił, że w sobotę nie zobaczymy czwartej porażki w jego bokserskiej karierze.

- Dziadkiem jeszcze nie jestem, choć może niedługo będę, bo moja córka ma już siedemnaście lat - śmiał się Adamek. - Artur Szpilka jak każdy przeciwnik, wejdzie do ringu, by mnie pokonać - mówił nasz bokser.

- To kolejna moja walka, kolejne wyzwanie. Wiadomo, wygrywasz - idziesz w górę, przegrywasz - opadasz w dół. Chcę wygrać i zasłużyć na walkę o mistrzostwo świata, na pewno po raz ostatni w mojej karierze - powiedział Adamek.

- Wiem, co mam zrobić, by wygrać i dokonam tego sobotniej nocy - zapowiedział "Góral". - Jestem zdrowy i szybki. To są moje atuty. Jeśli taki będę w ringu, wygram bez problemu - dodał Adamek.

- Jeśli przyjeżdżam do Polski po przerwie i "sprzedaję pełną halę", to znaczy, że ludzie się jeszcze interesują Adamkiem. Dlatego chcę się im pokazać z dobrej strony - cieszył się wciąż dużą rzeszą fanów bokser z Gilowic.

Na co trzeba uważać ze strony Szpilki? - Jak każdy pięściarz, bije rękami, nie kopie - mówił z humorem Adamek.

A co do Szpilki, Artur zaprezentuje się publiczności w środę podczas pokazowego treningu w Wieliczce.

Waldemar Stelmach, Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje