Reklama

Reklama

Adam Kownacki: Joshua zawiódł, ściskam kciuki za Wildera

Adam Kownacki (20-1, 15 KO) wierzy, że udany rewanż nad Robertem Heleniusem (30-3, 19 KO) może go doprowadzić do walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej z Deontayem Wilderem (42-1-1, 41 KO), o ile ten z kolei zrewanżuje się Tysonowi Fury'emu (30-0-1, 21 KO).

Nasz "Babyface" w programie "W Ringu" odniósł się również do wygranej Aleksandra Usyka (19-0, 13 KO) nad Anthonym Joshuą (24-2, 22 KO).

- Ciekawe było to, że Joshua zamiast pójść na Usyka, starał się go wyboksować. Wydaje mi się, że bardziej zawiódł Joshua niż zachwycił Usyk, bo i tak wszyscy wiedzieliśmy, że Ukrainiec jest bardzo dobrym bokserem - skomentował najlepszy polski "ciężki", który szykując się do walki z Heleniusem 9 października sparuje między innymi z Otto Wallinem (22-1, 14 KO).

- Wallin jest co prawda mańkutem, ale dobrze rusza się na nogach, a ja tego potrzebuję na treningach. Muszę być bardziej skupiony, lepiej pracować nogami i boksować za podwójnym lewym prostym. Skupiłem się tylko na ciężkiej pracy i nie mogę się już doczekać rewanżu. Sparuję po dziesięć i dwanaście rund z trzema facetami, więc choć mam trochę kilogramów, to czuję się dobrze. Przed pierwszą walką byłem rozproszony różnymi sprawami, brakowało skupienia, ale teraz będzie inaczej - kontynuował Adam.

- Jeśli wygram, a Wilder pokona w trzeciej walce Fury'ego, to możemy potem bić się między sobą w przyszłym roku o mistrzostwo świata. Dlatego tak po cichu ściskam za niego kciuki - zakończył Kownacki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje