29 sekund i nokaut! Demolka w walce polskiego boksera. Dramatyczny finał (WIDEO)
To był emocjonujący, jednodniowy turniej, w którym w szranki z międzynarodowymi rywalami stanął nasz były przedstawiciel boksu olimpijskiego, Ryszard Lewicki (12-2-3, 5 KO). Dynamiczna formuła zawodów sprawiła, że nie brakowało dramaturgii, a nasz pięściarz odprawiał kolejnych rywali. Aż dotarł do finału kategorii 76,2 kg (waga superśrednia), gdzie skrzyżował rękawice z Jamesem Osborne'em (13-1, 3 KO). Pierwszy nokdaun miał miejsce już w 8. sekundzie, a koniec nastąpił w niespełna pół minuty.

Zmagania w turnieju "The Heist Tournament" w mieście Hull, w hrabstwie Yorkshire, Ryszard Lewicki rozpoczął od pokonania Ellisa Stewarda. I już na wstępie nasz zawodnik pokazał, że trzeba się z nim liczyć, kompletnie zaprzeczając wynikom głosowania na oficjalnej stronie, gdzie 93 procent głosów kibiców wskazywało na wygraną Anglika.
Ryszard Lewicki w wielkim finale. Szokujący przebieg bitwy z Anglikiem
Tymczasem to nasz pięściarz zapisał na swoim koncie cenne zwycięstwo, będące pierwszą wygraną przed czasem w tej edycji turnieju. Spektakularny koniec nastąpił pod koniec drugiej rundy.
Po tej efektownej wygranej w ćwierćfinale, były mistrz Polski miał ciężką przeprawę z urodzonym w Afganistanie, a boksującym pod brytyjską flagą Tazem Nadeemem. Po trzech rundach sędziowie nie byli jednogłośni, ale najważniejsze, że parokrotnie trafiony i raniony w tym starciu "Ryś" mógł cieszyć się z większościowej wygranej.
Tak usposobiony Lewicki przystąpił do finału, w którym jego przeciwnikiem był rutynowany James Osborne, kolejny z Anglików, boksujący z odwrotnej pozycji. 33-letni "Ozzy" i młodszy o cztery lata Polak nie byli w ringu długo, a co najgorsze - pojedynek o najważniejszą stawkę, w którym bonus dla zwycięzcy wyniósł 25 tysięcy dolarów, zakończył się według jednego z najgorszych scenariuszy dla naszego asa.
Osborne wszedł w Polaka świetną kombinacją. Zaczął od ciosy na dół, a następnie w mgnieniu oka wystrzelił krótkim lewym sierpowym na głowę, dokładając też prawy. To były bardzo ciężkie "deski", gdyby Lewicki nie był zdolny kontynuować walki, trudno byłoby się dziwić. Charakterny Polak jednak szybko się poderwał i nie dał się wyliczyć. Prędko opanował chwiejny krok, sygnalizując sędziemu, że jest gotowy do kontynuowania finału.
Brytyjczyk wiedział jednak, że rywal jest mocno zraniony i nie dał mu szansy, by doszedł do siebie. Ponownie mocno naruszył go lewym sierpowym, po czym doskoczył i w samym narożniku przebił się jeszcze mocnym prawym. Polak był już bezradny, osuwał się o liny i wtedy wkroczył sędzia, chroniąc go przed ciężkim nokautem. Walka zakończyła się zatem po zaledwie 29. sekundach.
"Wyjątkowe zakończenie, które zwieńczyło pełen akcji wieczór w Hull!" - napisał branżowy portal FTTV Boxing, a na profilu transmitującej pojedynek finałowy platformy DAZN na portalu X zamieszczono wymowny wpis: "co się właśnie stało??", dodając emotikonę, wyrażającą wielki szok.











