2:2 po dwóch rundach walki o finał, trzecia przegrana przez Polkę. Dzika radość po werdykcie
Awans do finału Marty Prill miał otwarzyć piękną ścieżkę polskich pięściarek, który rok temu w Sofii walczyły tylko o jedno złoto. A tu, w Budapeszcie, dostały aż siedem takich szans. Prill ta sztuka się nie udała, ale już za chwilę w ringu pojawiła się Natalia Kuczewska, rywalizująca w kategorii 51 kg. To właśnie ona rok temu była w Sofii finale. A tu toczyła prawdziwą wojnę na pięści z Turczynką Soguksu Gamze, po dwóch rundach był remis 2:2. A w trzeciej trzy głosy poszły na korzyść rywalki Natalii. Kto zaś cieszył się na końcu? To jest właśnie piękno boksu!

Rok temu Natalia Kuczewska była jedyną naszą reprezentantką w finałach ME do lat 23, wtedy odbywały się w Sofii. W finale z Serbką Kristiną Nad Vargą dostała srogie lanie, w drugiej rundzie lekarz zawodów musiał przerwać starcie, nie dało się zatamować krwi.
Wtedy na młodej pięściarce spoczywała spora presja. Właśnie dlatego, że byłą tą jedyną. Teraz już przed nią swoją walkę o finał przegrała Marta Prill, a przecież mieliśmy jeszcze pięć innych takich szans, nie licząc Kuczewskiej. Trener Tomasz Dylak przywiózł zespół, który sieje w Budapeszcie postrach.
W półfinale Polka trafiła na Turczynkę Soguksu Gamze. Też bardzo waleczną, walczącą podobnie jak Kuczewska. Obie dostarczyły kapitalnych emocji.
Mistrzostwa Europy U-23 w boksie. Natalia Kuczewska kontra Soguksu Gamze. Stawką walka o złoto
Na twarzy trenerów w tureckim narożniku widać było zaniepokojenie. Polka dość odważnie parła do przodu, gdy rywalka ją trafiała, niemal zawsze wyraźniej odpowiadała. Widać też było, że żadna nie odpuści, że w ringu spotkały się dwa małe "koguciki". Gdy dochodziło do zwarć, Gamze dość mocno ściągała naszą zawodniczkę, na co zwracał uwagę sędzia.
To pierwsze starcie Polka wygrała 3:2, ale drugie zaczęło się od huraganowych ataków pięściarki znad Bosforu. Gamze była aktywniejsza, Natalia nie zawsze wiedziała, co może zrobić innego poza dwoma, trzema krokami do tyłu. A z tyłu były liny. Na domiar złego sędzia zaczął jej zwracać uwagę, że jest pasywna. Sprawy zaczęły zmierzać trochę w złym kierunku.
W ostatniej minucie tej rundy widzieliśmy już jednak Natalię z początku walki. Był prawy sierp, później lewy prosty - to doszło celu. - Jeszcze jednej akcji potrzebujemy - było słychać z polskiego narożnika. Tę rundę Polka przegrała 2:3, po sześciu minutach na kartach było dwa razy 20:18 dla Gamze i dwa razy 20:18 dla Kuczewskiej. Decydował głos sędziego na stanowisku numer 1.
Ostatnie trzy minuty były ucztą dla oka. Obie parły do przodu, nie kalkulowały. Raz trafiała ta w czerwonym stroju, raz ta w niebieskim. Na minutę przed końcem entuzjastycznie zareagował turecki narożnik, na pół minuty przed końcem - ten polski. Kuczewska trafiła też na sam koniec.

Na środku obie podnosiły rękę w górę, spiker powiedział "red corner", Kuczewska się uśmiechnęła. Ale ten werdykt dotyczył ringu A. Arbiter się uśmiechnął, Natalia również, trzeba było jeszcze czekać.
Aż w końcu werdykt został wypowiedziany: jednak czerwony narożnik. A to oznaczało zwycięstwo i finał Natalii Kuczewskiej. Przegrała ostatnią rundę 2:3, ale arbiter na pierwszym stanowisku uznał jej wygraną 10:9. Całą walkę Polka wygrała więc 3:2.
I jako pierwsza zameldowała się w finale. A takich szans polski obóz będzie miał jeszcze pięć.













