18-letni polski bokser reaguje na słowa Gołoty. "Jestem w szoku. Proszę to przekazać"
Andrzej Gołota w ostatniej rozmowie z dziennikarzem Interii zrobił coś, czego nigdy wcześniej nie czynił. Najpierw wysłał materiał wideo, a później zadzwonił, zwracając uwagę na polskiego pięściarza młodego pokolenia. Na reakcję 18-letniego brylantu polskiego boksu Fabiana Urbańskiego nie trzeba było długo czekać. Mistrz świata kadetów i mistrz Europy juniorów za naszym pośrednictwem odpowiedział legendarnemu pięściarzowi wagi ciężkiej.

Gdyby poziom talentu dawało się mierzyć, to służącemu do tego urządzeniu w przypadku tego nastolatka mogłoby zabraknąć skali. Mówimy bowiem o pięściarzu z potencjałem, jakiego nie mieliśmy być może od kilku dekad. W tym sensie słowa Fabiana Urbańskiego o wdrapaniu się na szczyt boksu olimpijskiego brzmią jak niewinna zapowiedź.
- Wiem, że jestem w stanie zdobyć złoto igrzysk, mój cel sięga już tych najbliższych w Los Angeles. Zawsze mówię otwarcie, że nie uprawiałbym tego sportu, gdybym myślał o drugim czy trzecim miejscu - jasno stawia sprawę, na wstępie rozmowy z Interią, zawodnik klubu BKS Skorpion Szczecin. I mówi to głosem nieznoszącym sprzeciwu.
"W Polsce takiego zawodnika jeszcze nie było". Urbański z uznaniem Gołoty
Pierwszy, obszerny wywiad z Urbańskim, który dryg do boksowania przejął od swojego ojca Daniela, przedstawiłem czytelnikom ponad dwa lata temu (grudzień 2023 roku), gdy młodzian wywalczył złoty medal mistrzostw świata kadetów. Był to historyczny sukces, bowiem nigdy wcześniej żaden polski pięściarz nie triumfował w tej kategorii wiekowej (do lat 16).
- W debiutanckim sezonie juniora nie miałem za dużo sukcesów, bo wywalczyłem tylko trzy brązowe medale, niestety bez finału z większych imprez. To dało mi kopa, nie usiadłem i nie użalałem się nad sobą, tylko coraz ciężej pracowałem. I przyszło złoto mistrzostw Europy, co pokazało mi, że ciężka praca popłaca, a jeśli będą momenty, gdy coś się nie uda, nie wolno się załamywać - tak dziś Urbański mówi o kolejnych dwunastu miesiącach.
Do tego, co największe, czyli wygrywania wielkich finałów, wrócił właśnie w minionym roku. A wisienką na torcie okazał się wywalczony w ostatnim kwartale tytuł mistrza Starego Kontynentu juniorów. Jednocześnie Urbański znów mocno zapisał się na kartach krajowej szermierki na pięści, ponieważ dopiero jako trzeci Polak zdobył "krążek" tej rangi i w tej kategorii wiekowej (U-19).
Na pięściarza, boksującego w kat. 80 kg, baczną uwagę zwrócił Andrzej Gołota. To właśnie do mnie wysłał krótki materiał wideo, w całości poświęcony nastolatkowi, a chwilę potem zadzwonił i wypowiedzianymi słowami dał do zrozumienia, że widzi potencjał w swoim młodszym o dwa pokolenia koledze po fachu. - To jest chłopak "awantura"! Popatrz, jak on fajnie boksuje. To był finał? Doprowadził do trzech liczeń tego Gruzina, a sędzia spokojnie mógł tę walkę nawet przerwać. Do tego mańkut. Dobrze to wygląda, "awantura" - mówił mi pięściarz, będąc świeżo po obejrzeniu finałowego starcia Polaka z Gruzinem w Ostrawie.
- Jestem szczęśliwy z powodu tego, że pan Andrzej zwrócił na mnie uwagę. Ale też wiem, że to nie jest przypadek, tylko efekt mojej ciężkiej pracy. To mój punkt odniesienia do tego, że naprawdę warto - odparł, na przywołany przeze mnie, cytat. Z biegiem rozmowy okazało się, że to był tylko wstęp do podziękowań...
Poprzeczka przed Urbańskim w tym roku będzie zawieszona znacznie wyżej, bo zawodnik zaczyna "prawdziwe" boksowanie. - Wkraczam w boks seniorski - zaznacza, choć formalnie rozpoczyna ledwie wiek młodzieżowca (to kategoria do lat 23, a on metrykalnie 27 września wkroczy w wiek dopiero 19 lat). Ten fakt plus świadomość nastolatka, że nawet talent z najcenniejszego diamentu, poprzeć trzeba ciężką pracą, idealnie wpisują się w inne słowa legendy polskiej wagi ciężkiej. "Andrew" zapytany o krótką radę, jaką chciałby przekazać 18-latkowi, powiedział: "Niech nigdy się nie poddaje, trzeba walczyć i iść do przodu. Boks jest dla wytrwałych".
- Z tym się zgodzę, bo to nie jest łatwy sport. Tak psychicznie, jak i fizycznie. Psychika też dużo obrywa i ma kluczowe znaczenie. Sam jestem zdania, że to nie jest prosta dyscyplina - zgadza się Urbański, którego celem na najbliższe miesiące są kolejne medale z najcenniejszego kruszcu.
- Niektórzy mówią, że jeszcze jest czas na to, ale ja już chciałbym zajmować pierwsze miejsca. Zwracają uwagę, że przecież jestem jeszcze młody, ale ja uważam, że czuję się gotowy na wszystko. W seniorskim boksie walczyłem już dwa razy, to mi się spodobało - twierdzi, mając jednocześnie w planie zdominować młodzieżowe mistrzostwa Europy i Polski.
I nagle - ni z tego, ni z owego - rozmówca wrócił do Andrzeja Gołoty. Z niedowierzaniem.
Jestem w szoku. Naprawdę pan Andrzej zwrócił na mnie jakąś tam uwagę? Bardzo się z tego cieszę. Trochę mnie pan zaskoczył. Jak mało rzeczy mnie już zaskakuje, tak ta mnie zaskoczyła - zaciera ręce zawodnik.
Roześmiał się tylko na słowo "awantura", którego parokrotnie użył Gołota. Czy to gotowy pomysł na pseudonim ringowy, którym można postraszyć rywali? - Właśnie powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Raczej mam spokojny boks, choć wiadomo, że styl robi walki. A w finale faktycznie było dużo ataków, więc można by było to tak nazwać, ale ja nie jestem człowiek-awantura. Lubię wyczekać, wykorzystać błędy, lecz trzeba się adaptować. Gdy pojadę na olimpiadę, gdzie będą boksowali sami najlepsi, na pewno trzeba będzie umieć wszystko i być może przez chwilę być również taką "awanturą". Miło się słucha takich opinii - podkreśla pięściarz.
Fabian Urbański: Jeśli pan może skontaktować się z panem Gołotą
Zmiana kategorii wiekowej wiążę się z tym, że na poziomie kadrowym Urbański przechodzi pod skrzydła szkoleniowca pierwszej reprezentacji, Grzegorza Proksy. - Dotąd współpracowałem w drużynie narodowej z trenerem Dariuszem Kochanowskim, z którym znałem się przez pięć lat i wypracowaliśmy małą więź. Teraz trzeba podejść do wszystkiego mądrze, bo uważam, że sam nic nie zdziałam. Potrzebuję wokół dobrych ludzi, a także zaufanie. Mam nadzieję, że to wszystko dogramy i sądzę, że nie będzie najmniejszego problemu - żywi nadzieję nastolatek.
Patryk Tkaczyk, Karol Chabros i Marcin Stankiewicz - to tej trójce szkoleniowców z klubu Skorpion Szczecin, wykonując z nimi codzienną pracę, sukcesy zawdzięcza sportowiec. Interia skontaktowała się z pierwszym z wymienionych trenerów, aby poznać plany, jak umiejętnie wprowadzać pięściarza na coraz głębsze wody. Te, które zatapiały już niejednego, wyśmienitego zawodnika młodego pokolenia.
- Będziemy szykować Fabiana pod kątem młodzieżowych mistrzostw Polski, które odbędą się pod koniec czerwca. Do tego w grę wchodzi oczywiście pierwsza kadra i starty z seniorami, a także rozgrywki ligowe, w których na pewno będzie występował. Jednak chcielibyśmy zrobić to mądrze, a na pewno nie puszczać go od razu na mocne turnieje klasy A, tylko B i C. Wszystko po to, aby łapał doświadczenie z zawodnikami starszymi. Z zawodowej rutyny wiem, że super mocny junior będzie miał problemy ze średnim seniorem, to jest zupełnie inny boks - jasno stawia sprawę trener Tkaczyk.
Dmuchanie na zimne, w pierwszym roku seniora, jest absolutnie kluczowe. Zwłaszcza, że mówimy o młodziutkim pięściarzu, który fizycznością jeszcze nie równa się dojrzałym mężczyznom.
- Naszą rolą będzie nie popełnić błędu. Teraz wszyscy klepią go po plecach, powtarzając że jest mocny, do tego oczywiście ma świetny instynkt. Wprawdzie powiem, że w Polsce takiego zawodnika jak on jeszcze nie było, ale byli też inni zawodnicy z osiągnięciami, jak wicemistrzowie świata juniorów Paweł Wierzbicki czy Jakub Straszewski. Później w boksie seniorskim nie do końca im szło. My musimy wyciągać z tego wnioski i konsultować się z trenerem kadry, bo nie chcielibyśmy, aby za szybko poszedł w boks seniorski na wysokim poziomie. To mogłoby dla niego skończyć się źle. Ta dyscyplina jest niesamowicie wymagająca, także mentalnie - przestrzega szkoleniowiec ze Szczecina.
Ostatnie słowo w naszej rozmowie należało do Fabiana Urbańskiego.
Miałbym prośbę. Jeśli pan może skontaktować się z panem Gołotą, to podziękowałby ode mnie za takie miłe słowa. Naprawdę doceniam taką opinię - zakończył, oby, "nowy Gołota".
Artur Gac, Interia












