W Moskwie zawisły banery. Rosja szykuje się do powrotu, "wyciął okno na Europę"
Za niespełna rok w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo odbędą się zimowe igrzyska olimpijskie. Na razie nie wiadomo, czy wystąpi w nich Rosja, która w bandycki sposób napadła na Ukrainę i tam wciąż morduje ludność cywilną. Są już jednak pierwsze przesłanki, świadczące o tym, że Rosjanie szykują się do wielkiego powrotu do rywalizacji w sportach zimowych. Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) wciąż nie zezwala na występy tych sportowców, ale kilka dni temu nastąpił przełom.

Po raz pierwszy od trzech lat poza Rosją rywalizował Aleksander Bolszunow. To trzykrotny mistrz olimpijski z Pekinu w biegach narciarskich i gorący zwolennik Władimira Putina.
28-latek był najlepszym zawodnikiem biegu Suedtirol Moonlight Classic w Seiser Alm na 30 kilometrów. Bolszunow zdeklasował rywali.
Moskwa świętuje "wielki triumf". "Trump dał pozwolenie"
Zaraz po sukcesie tego biegacza, w wielu miejscach w Moskwie pojawiły się banery z jego zdjęciami.
Drugi na mecie wyścigu a Seiser Alm był Włoch Lorenzo Busin, który na podium wszedł z przewieszoną przez ramię ukraińską flagą.
- Chcę powiedzieć, że nie mam nic do niego jako człowieka. Pogratulował mi na mecie, a ja zrobiłem to samo. Uścisnęliśmy sobie dłonie, bo tak właśnie powinien wyglądać sport - powiedział Włoch po biegu.

Co ciekawe, początkowo na liście wyników przy nazwisku Bolszunowa pojawiła się rosyjska flaga, ale potem zniknęła.
Wielu uważa, że udział Bolszunowa w biegu we Włoszech wskazuje na to, że Rosjanie otrzymali sygnały, że mogą rozpocząć przygotowania do zimowych igrzysk olimpijskich w 2026 roku i powrócić do międzynarodowych zawodów.
Sam mistrz olimpijski w rozmowie z norweskimi mediami powiedział otwarcie: - Trump osobiście dał mi pozwolenie na udział w tym wydarzeniu.
Kiedy o to dopytywali już rosyjscy dziennikarze, to Bolszunow przyznał, że kontaktował się z obecnym prezydentem USA za pomocą mediów społecznościowych i miał szczęście, że akurat jemu odpowiedział, bo nie wszystkim odpisuje.
Zawody nie były w kalendarzu FIS, więc federacja nie mogła zareagować. Jak się jednak okazuje, Bolszunow nie tylko startował we Włoszech, ale przez wiele tygodni tam trenował.
Rozmowy Donald Trump - Władimir Putin mają otworzyć drogę rosyjskim sportowcom
W Rosji mają nadzieję na to, że rozmowy, jakie prowadzi Donald Trump z Władimirem Putinem, przyniosą też wymierne korzyści dla sportowców z tego kraju i wkrótce zaczną oni znowu normalnie startować.
Ktoś już napisał, że wyciąłem okno na Europę
- To dobry precedens, który stał się pierwszym krokiem w kierunku powrotu rosyjskiego sportu do międzynarodowego narciarstwa - tak o starcie Bolszunowa mówił Aleksandr Panżinski, wicemistrz olimpijski z 2010 roku.
Michaił Diegtiariow, minister spotu w Rosji i szef Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego otwarcie przyznaje w tamtejszych mediach, że trwają intensywne rozmowy nad przywróceniem pełni praw rosyjskich sportowcom. Pierwszym krokiem ma być odwiedzenie Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego przez MKOl.
- Obecnie jesteśmy w kontakcie z MKOl, zmieniliśmy statut, dostarczyliśmy MKOl pisma, dokumenty poświadczone przez prawników i czekamy na przywrócenie uznania Rosyjskiemu Komitetowi Olimpijskiemu - powiedział Diegtiariow.
Co z kwestią dopingu w Rosji? "Zaufanie należy mieć ograniczone"
Wszyscy z uwagą przyglądają się temu, co dzieje się w sprawie rosyjskich sportowców. Sen z powiek spędzają jednak wielu osobom kontrole antydopingowe w Rosji. Nie ma bowiem kompletnie zaufania do tamtejszego systemu. Wiele osób ze świata sportu, które są zaangażowane w czysty sport, zwróciło się już MKOl, ITA i WADA z prośbą o zintensyfikowanie testów w Rosji.
Nie do końca jest tak, że kontrole u rosyjskich sportowców się nie odbywają. RUSADA przeprowadza kontrole antydopingowe w Rosji, ale problem jest w zakresie bezpośredniego sprawdzenia tego, czy te kontrole odbywają się zgodnie z normami. Oczywiście WADA - na tyle, na ile może - nadzoruje ten system i to mimo tego, że on ciągle jest uznawany za niezgodny z międzynarodowym programem antydopingowym
- W teorii - z tego, co słyszymy - wygląda to wszystko w porządku, ale zaufanie należy mieć ograniczone. Nie można mieć bowiem pewności, że wszystko odbywa się tam zgodnie z literą przepisów antydopingowych. Przeprowadzane są w Rosji kontrole na zlecenie podmiotów zagranicznych. O ich szczegóły należałoby zapytać International Testing Agency (ITA). Wszystkie próbki są jednak badane w laboratoriach akredytowanych przez WADA w wielu miejscach w Europie. Od strony analitycznej nie miałbym zatem wątpliwości co do rzetelności tych działań - dodał.















