Reklama

Reklama

Tylko u nas. Aleksander Wierietielny: Nie dostałem żadnego wypowiedzenia, ale dłużej z kadrą nie będę już pracował

Od dłuższego czasu Aleksander Wierietielny nie udziela żadnych wywiadów. Dla Interii zrobił wyjątek. W rozmowie ze Zbigniewem Czyżem przyznał, że z prasy dowiaduje się o planach prezesa Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusza Tajnera odnośnie zakończenia z nim współpracy.

- Nie dostałem jak dotąd żadnego pisma, żadnego wypowiedzenia, nikt się ze mną nie kontaktował. Właśnie przeglądam prasę i czytam - mówi Wierietielny. Twórca sukcesów Justyny Kowalczyk z żalem w głosie, na zadane przez nas pytanie, dodaje jednak po chwili, że dłużej z kadrą kobiet nie będzie pracował. - Mam jeszcze ważną umowę, kończy się wiosną, ale nie będę już dłużej pracował z reprezentantkami Polski.

Reklama

Apoloniusz Tajner stwierdził, że to koniec współpracy Aleksandra Wierietielnego z kadrą polskich biegaczek. Wygląda więc na to, że prezes PZN-u osobiście nie przekazał tej informacji zasłużonemu szkoleniowcowi. Szkoda, że w taki właśnie sposób kończy się współpraca zasłużonego dla polskich biegów 73-letniego trenera z Polskim Związkiem Narciarskim.

Dziś Tajner jest nieuchwytny i nie udało się nam uzyskać komentarza w tej sprawie. Niewykluczone, że od nowego sezonu kadrą kierować będzie dotychczasowa asystentka Wierietielnego Justyna Kowalczyk. Sama zainteresowana prawdopodobnie nic nie wie jeszcze o ewentualnej propozycji. Na Twitterze zamieściła krótki wpis: "Czytam, że mam jakąś nową rolę. Dobrze, że są internety. Człowiek zawsze czegoś się o sobie nowego dowie".

Jak udało się ustalić Interii, obecnie Justyna Kowalczyk odpoczywa w okolicach Krynicy, do niedzieli przebywała w Zakopanem, niedawno odwiedziła też rodzinny dom w Kasinie Wielkiej. - W tym tygodniu córka nas nie odwiedzała, żeby nie narażać nas na ewentualne zakażenie koronawirusem - zdradza w rozmowie z Interią Janina Kowalczyk, mama naszej wybitnej biegaczki.

Z niekrytym wzruszeniem dodaje też, że odchodzący na emeryturę Aleksander Wierietielny jest niezwykle szlachetną osobą, ale w czasach pracy z córką był też bardzo zaborczy. - Nasze relacje z Justyną bardzo się wtedy pogorszyły. Była podporządkowana treningom i zawodom. Od pewnego czasu jest już jednak naprawdę dobrze, dzwoni do nas niemal codziennie, ale cały czas w pewnym sensie pozostaje skryta. Nie chce nam zdradzać wszystkich swoich planów, dlatego nie wiem też, czy to właśnie ona poprowadzi w następnych latach naszą kadrę. Te dwadzieścia lat współpracy trenera Wierietielnego z Justyną były dla mnie i męża niezapomnianym, pełnym wzruszeń czasem. Myślę, że trener po prostu chce teraz odpocząć. To już nie te lata i nie to zdrowie.

Czy prezesowi Tajnerowi uda się w najbliższych dniach wyprostować całą sytuację, dowiemy się pewnie niebawem. Wkrótce zapewne poznamy też nowego szkoleniowca polskiej kadry. Nieoficjalnie mówi się, że konkurentem Kowalczyk do przejęcia tej funkcji jest jeden z byłych światowej klasy biegaczy.

Zbigniew Czyż

Dowiedz się więcej na temat: aleksander wierietielny | biegi narciarskie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje