Reklama

Reklama

Soczi 2014. Michalina Maciuszek - mistrza sportu wychowała w śniegu

​Jak wychować sportowca i dobrego, uczciwego, pracowitego człowieka? To wszystko wie dobrze pani Michalina Maciuszek, której córka Paulina jest jedną z czołowych narciarek w Polsce. Obie panie są twarzami kampanii "Dziękuję Ci, Mamo", w której firma Procter & Gamble składa hołd wszystkim matkom za trud włożony w wychowanie dziecka.

Pani Michalina reprezentowała KS Wierchy Rabka-Zdrój. Startowało na igrzyskach w Lillehammer (1994), gdzie zajęła ósme miejsce w sztafecie 4 x 5 km. Karierę wyczynową potrafiła pogodzić z wychowaniem córki.

Reklama

- Ciągle miałam starty, bądź treningi. Paulinka wychowywała się dosłownie na śniegu. Podczas zawodów przygotowywaliśmy jej miejsce, wydeptywaliśmy je w śniegu i ona tam się bawiła - opowiada Michalina Maciuszek.

28. miejsce wywalczone w miniony weekend przez jej córkę Paulinę w Kuusamo, na 5 km stylem klasycznym, to jej najlepszy występ w Pucharze Świata od 16 grudnia 2012, gdy w kanadyjskim Canmore, w biegu łączonym 2x7,5 km była 27.

Paulina znajdzie się w reprezentacji Polski na przyszłoroczne IO w Soczi. Dzięki akcji "Dziękuję Ci, Mamo", dopingować ją tam będzie pani Michalina.

- Nie wyobrażacie sobie nawet, jak moja mama potrafi dopingować - uśmiecha się w rozmowie z INTERIA.PL Paulina Maciuszek, która jest wyraźnie dumna ze swej mamy.

- Zawsze dopinguję i świetnie, że będę mogła być na miejscu w Soczi, by dać córce ostatnie wskazówki i ją trochę uspokoić, bo to niezwykle ważne - podkreśla Michalina Maciuszek.

- Przytulę córkę na pewno, jeżeli mi tylko pozwolą dojść do niej. Będę się starała przekazać jej moją moc, której pewnie nie wykorzystałam w przeszłości (śmiech). No i cóż... będę ją dopingować z całych sił - zapowiada.

Zapytaliśmy panią Michalinę o to, czy pomaga córce eliminować błędy?

- Staram się jej tłumaczyć, co robi źle, ale robię to na spokojnie, a nie w gorączce przedstartowej - opowiada mama.

Podczas przygotowań do sezonu analizowała z córką treningi niemal codziennie. - Także te, które Paulina miała na obozie na lodowcu w Dachstein. Analizowałyśmy technikę, staram się ją córce poprawiać - zdradza mama. - I za każdym razem pytam, czy trener mówi ci to samo, aby nie było żadnych konfliktów.

Jak córka reaguje na uwagi mamy, która jest jednocześnie bardziej doświadczoną byłą zawodniczką?

- Na szczęście już teraz odbiera wskazówki pozytywnie. Już się nie buntuje, że się wymądrzam... Widzę, że robi spore postępy i jestem z nich zadowolona. Wierzę, że w Soczi będzie naprawdę dobrze - podkreśla Michalina Maciuszek.

Autor: Michał Białoński


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje