Reklama

Reklama

Rok 2009 należał do Kowalczyk

To był z pewnością rok Justyny Kowalczyk - mistrzyni świata i zdobywczyni Pucharu Świata. Nie mieliśmy w historii sportów zimowych lepszej zawodniczki niż narciarka z Kasiny Wielkiej. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku też będziemy się cieszyć z sukcesów Justyny.

Kowalczyk już od kilku lat należy do światowej czołówki, jednak w sezonie 2008/2009 dokonała rzeczy niezwykłych. Zdobyła pierwsze w historii polskich biegów kobiecych medale mistrzostw świata oraz zajęła pierwsze miejsce w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata.

Wysoką formę zasygnalizowała na początku roku, gdy w kanadyjskim Whistler wygrała bieg łączony PŚ na 15 km (16 stycznia), a w sprincie (17 stycznia) była druga. Po powrocie do Europy nie zwalniała tempa - w estońskim Otepaeae była najlepsza na 10 km (24 stycznia).

Największe sukcesy były jednak jeszcze przed nią. Pochodząca z Kasiny Wielkiej Polka rewelacyjnie zaprezentowała się w mistrzostwach świata w czeskim Libercu. Zdobyła trzy medale - złote na 15 km w biegu łączonym (21 lutego) i 30 km techniką dowolną (28 lutego) oraz brązowy na 10 km techniką klasyczną (19 lutego).

Reklama

Ukoronowaniem sezonu było zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Podopieczna trenera Aleksandra Wierietielnego w wielkim stylu wygrała finałowe zawody PŚ w szwedzkim Falun i 22 marca jako pierwsza Polka w historii odebrała Wielką Kryształową Kulę.

Kolejnym celem Kowalczyk jest mistrzostwo olimpijskie w Vancouver. Polka jest jedną z faworytek igrzysk - w rozpoczętym niedawno sezonie PŚ już trzykrotnie stawała na podium - wygrała i była druga w sprintach w Kuusamo (28 listopada) i Rogli (19 grudnia) oraz zwyciężyła na 15 km st. klasycznym (Rogla, 20 grudnia).

W sezonie zimowym świetnie startował również biathlonista Tomasz Sikora. Sześciokrotnie stawał na podium zawodów PŚ i przez kilka tygodni był nawet liderem klasyfikacji generalnej. Ostatecznie zajął drugie miejsce. Przegrał jedynie z biathlonistą wszech czasów Norwegiem Ole Einarem Bjoerndalenem, który po raz szósty zdobył "Kryształową Kulę".

Ubiegłoroczny sezon nie należał do najlepszych dla polskich skoczków. Dobre wyniki osiągnęli jedynie pod jego koniec. Na mistrzostwach świata w Libercu czwarte miejsce zajęli Kamil Stoch (K-90) i zespół w konkursie drużynowym (Adam Małysz, Stoch, Stefan Hula i Łukasz Rutkowski).

Małyszowi nie udało się obronić tytułu sprzed dwóch lat z Sapporo. Nie pomogła nawet zmiana trenera. W styczniu 2009 skoczek z Wisły wrócił bowiem do współpracy z Finem Hannu Lepistoe (pozostałych kadrowiczów prowadzi Łukasz Kruczek). Dopiero w samej końcówce Małysz pokazał, że wciąż należy do czołówki. Zajął drugie miejsca w Kuopio i dwa raz w Planicy, a do tego trzeba dodać drugie miejsce w konkursie drużynowym w tym słoweńskim mieście.

W obecnym sezonie Małyszowi po piętach depcze Stoch. Co prawda to 32-letni zawodnik zajął najlepsze, jak do tej pory miejsce w konkursie Pucharu Świata (trzecie w Lillehammer), ale 22-letni zakopiańczyk kilka razy pokazał, że skacze coraz lepiej plasując się przed mistrzem. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata jest natomiast tuż za Małyszem.

Bardzo dobrze w sezonie 2008/09 prezentowała się Ewelina Staszulonek. Nasza saneczkarka wróciła w nim do sportu po groźnej kontuzji jakiej nabawiła się 23 października 2007 roku na torze w Cesanie, kiedy doznała otwartego złamania obu kości podudzia i zakończyła na dziewiątym miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Katarzyna Bachleda-Curuś, z domu Wójcicka, udowodniła, że jest najlepszą polską łyżwiarką szybką. W marcu osiągnęła największy sukces w swojej karierze - piąte miejsce na dystansie 1500 metrów na mistrzostwach świata w kanadyjskim Richmond. W sezon olimpijski Polka weszła z dobrą formą - już trzy razy poprawiła rekord Polski. Dwa z nich padły na 1000 m, a jeden na 1500.

W grudniu Bachleda-Curuś znalazła się także na czołówkach mediów z powodu ujawnienia oferty korupcyjnej, jaką dostała w czasie igrzysk w Turynie. Trenerka Ingrid Paul chciała, aby Polka oddała miejsce w biegu na 5000 m jej zawodniczce, rezerwowej Grecie Smith. Zaproponowała jej za to 50 tys. euro. Nasza łyżwiarka odmówiła i wystąpiła w biegu zajmując 16. miejsce.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje