Reklama

Reklama

PŚ w biegach z Justyną Kowalczyk. Totalna kompromitacja Norwegów

Jeszcze nigdy atmosfera przed startem sezonu PŚ w biegach narciarskich nie była tak gorąca. Norwegowie z dnia na dzień kompromitują się coraz bardziej, a ich rywale aż czerwienieją ze złości. W sobotę w Kuusamo, z udziałem Justyny Kowalczyk, rozpoczyna się nowy sezon. - Nie będziemy teraz oglądać pięknych biegów, tylko się zastanawiać, czy ta brała, albo czy ten brał - mówi w rozmowie z Interią nasz były mistrz świata, Józef Łuszczek.

- Coś tu jest nie w porządku. Przecież to nie był Puchar Świata, tylko mistrzostwa Norwegii. Same czerwone ubranka z przodu - zastanawia się Łuszczek. Czerwone norweskie ubranka,  a dokładnie ich właściciele, nie od dziś znajdują się na samej górze listy podejrzanych o doping, ukryty pod nazwą leków na astmę.

Reklama

W październiku wojna o astmę wybuchła ze zwielokrotnioną siłą. Wszystko za sprawą Therese Johaug, która zdecydowanie przedawkowała krem na oparzenia ust. Norwegowie długo ociągali się z ukaraniem zawodniczki, w której organizmie wykryto niedozwoloną substancję. W końcu zawiesili ją na dwa miesiące, a świat ruszył z atakiem na Norwegów. Ci ostatni kompromitują się coraz bardziej, a na jaw wychodzą kolejne szokujące doniesienia na temat "dozwolonego" dopingu w ich ekipie.

Norwegowie nie wytrzymują ciśnienia i w żenujący sposób błagają, kogo mogą, o złagodzenie krytyki. Ostatnio wyszło na jaw, że esemesowali między innymi do dyrektora Teamu Santander, w którym występuje Justyna Kowalczyk, z zaleceniem, by Polka nie strzelała do Norwegów. "U nas w PL inne zasady niż w norweskiej złotej narciarskiej klatce do trzaskania medali. Na szczęście! Długo się dziś z tego SMSa śmiałam" - odpowiedziała nasza zawodniczka na Twitterze.

W ataku na Norwegów prym wiodą Szwedzi i Finowie. Zanim jeszcze wybuchła kremowa afera z Johaug, szwedzki dziennikarz Lasse Anrell nazwał ją "wielką, zimnokrwistą oszustką, pochłaniającą tony lekarstw na astmę, będąc zupełnie zdrowa". Anonimowa osoba zagroziła dziennikarzowi, że zostanie skrócony o głowę, gdy zaproponował wykluczenie Norwegów z rywalizacji na dwa lata.

- Znajomy kiedyś mnie zapytał: "Panie Józku, jak to jest z tą astmą? Bo ja mam astmę i jak zabrakło mi kiedyś tego "psikacza", to musieliśmy wzywać karetkę, bo się dusiłem. A oni mają astmę i tak zapierdzielają" - opowiada w rozmowie z Interią Łuszczek.

Kolejny skandal to kontrole antydopingowe. Dziewięć dni przed aferą z Johaug, Justyna Kowalczyk pochwaliła się w internecie wieścią o kontroli, którą złożono jej o świcie. Niedługo później okazało się, że Johaug nie była kontrolowana od ponad czterech miesięcy.

Do wysokiej formy po urodzeniu dziecka i kontuzjach wraca Marit Bjoergen, choć i ona miała chwilę zawahania, gdy na dopingu złapano jej koleżankę z drużyny. - Zastanawiam się, czy dalsze bieganie ma sens - mówiła jeszcze w październiku Bjoergen. - Może się boi, chce mieć spokój, żeby jej nie "prześladowali" - mówi Łuszczek.

Norwegowie kompletnie się pogubili, gdy świat biegów narciarskich zaczął coraz bardziej na nich nastawać. Wycofaniem zagroził główny sponsor reprezentacji, przed którym przez 16 miesięcy ukrywano fakt, że Martin Sundby  przedawkował leki na astmę. Umowa na niebagatelną kwotę 75 mln koron (35 mln zł) zawisła na włosku.

Potem na tapetę wzięte zostały inhalatory polepszające wydolność płuc, znalezione w słynnej już gigantycznej, norweskiej ciężarówce serwisowej. Na piętrze megasamochodu oficjalnie znajdowało się pomieszczenie do wypoczynku. Jak się okazało, podczas zawodów jest tam ustawiony rząd aparatów do inhalacji, używanych przez zawodników tuż przed startem, zwłaszcza w sprincie.

- Wyczytałem, że mają taką ciężarówkę 120-metrową, jak moje dwa mieszkania, i na dole dziesięciu serwismenów smaruje, a na górze mają inhalacje. Pytanie, dlaczego tego nie pokazali. Bo nie chcieli, żeby dzieci to widziały - komentuje Łuszczek.

Szwedzi wyczarterowali specjalny samolot na kilka pierwszych zawodów nowego sezonu PŚ w biegach. Razem z nimi podróżować mają Finowie i Francuzi. Norwegom odmówiono wspólnego lotu ze względu na "masową zachorowalność na astmę, którą można się przecież zarazić". "W samolocie dla zdrowych nie ma miejsc dla chorych Norwegów" - napisał dziennik "Expressen".

Tuż przed startem sezonu oliwy do ognia dolała specjalna skandynawska komisja, powołana do zbadania norweskiej astmy. Co ustalono? Komisja nie przedstawiła jeszcze oficjalnego raportu, ale z częściowych wyników jej badań można się dowiedzieć, że w norweskich praktykach częstego stosowania leków na astmę nie ma nic niewłaściwego. A co z podawaniem lekarstw zdrowym zawodnikom? Według komisji, jest to profilaktyczne dbanie o drogi oddechowe.

Jak się okazało, Norwegowie podawali leki na astmę już juniorom, co potwierdził lekarz norweskiej kadry Petter Olberg.

W takiej atmosferze rusza nowy sezon Pucharu Świata z udziałem Justyny Kowalczyk. Polka wystartuje w Kuusamo i Lillehammer, ale potem na długo zamierza zniknąć z tras PŚ. Kowalczyk odpuszcza Tour de Ski oraz niemal wszystkie biegi techniką łyżwową. Jak nie ukrywa od dawna, teraz liczą się dla niej tylko wybrane biegi na mistrzostwach świata w Lahti i igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu.

Czy po długiej przerwie Kowalczyk znów stanie na podium zawodów PŚ? Na co stać wracającą do walki Marit Bjoergen? Co dalej ze sprawą Therese Johaug? Już wkrótce poznamy odpowiedzi na te pytania.

- Nowy sezon? Jestem zbulwersowany. Nie będziemy teraz oglądać pięknych biegów, tylko będziemy się zastanawiać, czy ta brała, czy ten brał - podsumowuje Józef Łuszczek.

Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: Therese Johaug | Justyna Kowalczyk | biegi narciarskie | astma

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje