Reklama

Reklama

PŚ w biegach. Powrót do przeszłości

9 grudnia minie 17 lat od debiutu Justyny Kowalczyk w Pucharze Świata w biegach narciarskich. Rozpoczynający się w sobotę cykl 2018/19 będzie pierwszym w tym stuleciu bez słynnej zawodniczki z Kasiny Wielkiej. Dla polskich kibiców to smutny powrót do przeszłości.

Szczyt możliwości Kowalczyk przypadł na lata 2006-14. Kolekcjonowanie najcenniejszych trofeów zaczęła od brązowego medalu igrzysk w Turynie, a skończyła złotem olimpijskim w Soczi. W 2010 roku w Vancouver trzykrotnie stanęła na olimpijskim podium, za każdym razem na innym stopniu. W mistrzostwach świata wywalczyła w tym czasie dwa złote, trzy srebrne i dwa brązowe medale. Do tego dochodzą cztery Kryształowe Kule za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Reklama

Niektórzy sportowcy kariery kończą, kiedy są na szczycie, ale Kowalczyk ze sceny schodzi powoli. Tak naprawdę ten proces wciąż trwa. W 2015 roku zdołała jeszcze zdobyć brązowy medal MŚ w sprincie drużynowym wraz Sylwią Jaśkowiec. Na kolejnych wielkich imprezach do walki o najwyższe cele nie zdołała się już włączyć. Teraz przede wszystkim jest asystentką trenującego kobiecą kadrę Aleksandra Wierietielnego, ale wciąż staje na starcie zawodów niższej rangi. Nie wyklucza też rywalizacji w sztafecie w przyszłorocznych MŚ w Seefeld.

Z Pucharem Świata pożegnała się jednak na dobre, a jej młode podopieczne na razie nie są w stanie odegrać w tych zawodach znaczącej roli. W Kuusamo z kobiet pojawi się jedynie Urszula Łętocha.

"Od początku mieliśmy świadomość, że na efekty pracy duetu Wierietielny - Kowalczyk przyjdzie nam poczekać kilka lat. Z jej początku jestem jednak bardzo zadowolony i wierzę, że Izabela Marcisz czy Monika Skinder w przyszłości dadzą nam wiele radości" - powiedział prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner.

Skład reprezentacji Polski na fińskie zmagania uzupełniają: Maciej Staręga, Kamil Bury, Dominik Bury, a także Mateusz Haratyk, który zadebiutuje w zawodach tej rangi.

Trener Janusz Krężelok zdecydował, że w sobotnim sprincie techniką klasyczną wystąpią Staręga oraz bracia Bury. Natomiast w niedzielę w biegu na 15 km również "klasykiem" pewni startu są Dominik Bury i Haratyk.

"Z mężczyzn liczę przede wszystkim na Maćka Staręgę. Już w poprzednich latach pokazywał, że przy optymalnym przygotowaniu i odrobinie szczęścia jest w stanie włączyć się do rywalizacji z najlepszymi" - podkreślił Tajner.

Najlepszym wynikiem w PŚ 28-letniego siedlczanina jest piąte miejsce w sprincie techniką dowolną w marcu 2016 roku w Quebecu.

Właśnie tam zakończy się pucharowy cykl 2018/19. Kryształowych Kul wywalczonych w poprzedniej edycji bronią Norwegowie - Heidi Weng oraz Johannes Hoesflot Klaebo. 22-letni obecnie narciarz był niekwestionowaną gwiazdą. Świetny sezon okrasił trzema złotymi medalami igrzysk w Pjongczangu, gdzie został najmłodszym mistrzem olimpijskim w historii biegów narciarskich.

W rywalizacji kobiet oczy będą zwrócone na wracającą po dopingowym zawieszeniu Therese Johaug. 30-letnia Norweżka ma już na koncie dwie Kryształowe Kule. Najlepsza była w sezonach 2013/14 i 2015/16.

wkp/ pp/

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL