Reklama

Reklama

PŚ w biegach - milionowe dochody Therese Johaug

Zwyciężczyni ostatniej edycji Pucharu Świata w biegach narciarskich Therese Johaug staje się najbogatszą norweską narciarką. Od dwóch miesięcy jest prezesem firmy, która będzie się zajmować zarządzaniem jej milionowymi dochodami, które z roku na rok rosną.

Zarejestrowana pod koniec września firma Seter AS, czyli "Pastwisko górskie spółka akcyjna", nawiązuje do korzeni biegaczki, która pochodzi ze wsi Dalsbygda, liczącej 500 mieszkańców.

Johaug jest bardzo dumna ze swojego pochodzenia i konsekwentnie posługuje się bardzo rzadkim dialektem, który od zawsze w dużych miastach Norwegii był wyśmiewany jako "język wiejski". Mistrzostwa świata w Oslo w 2011 roku i spektakularne zwycięstwo w biegu na 30 kilometrów techniką dowolną sprawiły, że popularność biegaczki stała się tak wielka, że dialekt jest obecnie naśladowany przez młodzież w Oslo i Bergen, stając się szczytem mody.

Reklama

Jesienią 2011 Johaug otrzymała prestiżową nagrodę norweskiej Rady Językowej za "propagowanie regionalnych tradycji, a zwłaszcza języka".

Nazwa firmy jak podkreśliła Johaug nie jest przypadkowa, ponieważ seter to od ponad tysiąca lat tradycyjne miejsce do wypasu bydła na górskich terenach Norwegii, gdzie w zagrodach się je doi i przetwarza mleko na sery i masło.

"Moja rodzina od zawsze posiadała swoją seter, gdzie właściwie się wychowałam i do dzisiaj spędzam tam w lecie jakiś czas, pomagając rodzicom. Wszystkie krowy i cielaczki mają nadane przeze mnie imiona. Każdą sztukę osobiście znam i podczas pobytu rozmawiam z nimi. Zauważyłam też, że i one mnie rozpoznają" - powiedziała  biegaczka, której majątek określony został w ubiegłym roku na 2,5 miliona euro.

Jest to szacunek norweskiego urzędu skarbowego, lecz w rzeczywistości suma jest znacznie wyższa, ponieważ nie uwzględniono aktualnej wartości nieruchomości należących do zawodniczki tylko jej niewielki odsetek. Właśnie w tej branży biegaczka od niedawna inwestuje i posiada już m.in. dwa luksusowe apartamenty w Oslo w najdroższej dzielnicy Holmenkollen.

Johaug, zgodnie z przepisami reprezentacji, które pozostawiają zawodnikom tylko rękawiczki na prywatną reklamę, opracowała przed dwoma laty swój model. Ich sprzedaż - 100 tysięcy sztuk - przyniosła jak na razie, według wyliczeń m.in. dziennika finansowego "Dagens Naerlingsliv", około 12 milionów euro, z czego biegaczka uzyskała około miliona.

W obecnym sezonie zamierza sprzedać 200-300 tysięcy sztuk i posiada umowę sponsorską z trzema koleżankami z reprezentacji Martine Ek Hagen, Celine Brun-Lie i Kathrine Harsem. Podczas zawodów PŚ w Kuusamo podpisała podobną z amerykańskimi biegaczkami Jessicą Diggins, Sophie Caldwell i Elisabeth Stephen. Jej rękawiczek używają również Finka Krista Paermaekoski i Szwajcarka Seraina Boner.

"Moja drużyna rośnie w szybkim tempie" - powiedziała po zawodach w Finlandii Johaug, znana już z eksponowania swojego produktu przed kamerami telewizyjnymi podczas prezentacji przed każdym biegiem.

Menedżer biegaczki Joern Ernst wyjaśnił, że Johaug ma dziesięciu prywatnych sponsorów, z głównym - austriackimi liniami lotniczymi Mapjet. "Niestety, w reprezentacji może reklamować tylko rękawiczki. Sytuacja zmieni się po zakończeniu kariery lub przejściu do zespołu prywatnego, jak to zrobił Petter Northug. Jednakże już dzisiaj o dochody nie muszą się martwić nawet nienarodzone jeszcze wnuki mojej pani prezes" - powiedział.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje