Reklama

Reklama

Narciarskie MŚ. Staręga: to moja wina, że nie awansowałem do finałów

Maciej Staręga zajął w eliminacjach 31. miejsce, czyli pierwsze nie dające awansu do finałów sprintu techniką dowolną w mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym w Seefeld. - To moja wina, że nie awansowałem - przyznał.

30. Francuz Renaud Jay wyprzedził Polaka o 0,18 s.

- Nawet wiem, który moment zaważył o moim odpadnięciu. Na finiszu mnie zachwiało i tam to przegrałem - dodał Staręga.

29-letni siedlczanin na MŚ jeździ regularnie od 2011 roku. Życiowy sukces odniósł w 2017, kiedy w Lahti w tej samej konkurencji został sklasyfikowany na ósmej pozycji. Czwartkowy wynik był więc dla niego sporym rozczarowaniem.

- Nie ma mnie w finale i jest mi bardzo szkoda. Kolejny rok mi przepada. Próbuję się rozwijać, ale stoję w miejscu, a świat idzie do przodu. To widać po wynikach - przyznał.

Reklama

W tym sezonie Pucharu Świata najlepszy wynik osiągnął 29 grudnia w Dobbiaco, zajmując 11. miejsce. Kolejne starty były dla niego znacznie mniej udane, a w dodatku w ubiegłym tygodniu dzień przed zawodami w Cogne musiał się poddać leczeniu kanałowemu zęba.

- Na takich imprezach trzeba być w świetnej dyspozycji, mieć dobrze przygotowany sprzęt i trochę szczęścia. Próbowałem się pozbierać tutaj, choć psychicznie starty w Pucharze Świata nie pomagały. Zrobiłem, co mogłem. Nie czuję się rewelacyjnie. To było takie średnie bieganie, a żebym coś zdziałał wszystko musi się zgrać - podsumował.

Odpadli także dwaj pozostali Polacy. Dominik Bury zajął 48. miejsce, a debiutujący w MŚ jego brat Kamil został sklasyfikowany na 63. pozycji.

Ćwierćfinały rozpoczną się o godzinie 14.30. Tytułu sprzed dwóch lat będzie bronił Włoch Federico Pellegrino. W eliminacjach miał szósty rezultat. W nich najlepszy był Szwed Viktor Thorn.

Z Seefeld - Wojciech Kruk-Pielesiak

Dowiedz się więcej na temat: Maciej Staręga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje