Reklama

Reklama

MŚ w Lahti: Marit Bjoergen zadedykowała tytuł Therese Johaug

Norweżka Marit Bjoergen zadedykowała zwycięstwo w biegu łączonym narciarskich mistrzostw świata w Lahti nieobecnej z powodu dyskwalifikacji Therese Johaug. "To ona powinna walczyć o to złoto. Tym medalem się podzielimy" - powiedziała.

Johaug, która była uznawana za absolutną faworytkę MŚ, została zdyskwalifikowana na 13 miesięcy po wykryciu w jej organizmie niedozwolonego sterydu clostebol. Był jednym ze składników maści, którą stosowała na poparzone słońcem usta. Do rywalizacji biegaczka powróci 19 listopada.

Reklama

"Nie zgadzam się z tą karą i już dzień wcześniej powiedziałam Therese, że pobiegnę dla niej. Dzisiaj podczas biegu cały czas o niej myślałam i zastanawiałam się, jakby wyglądał z nią, mistrzynią świata sprzed dwóch lat z Falun w stawce. Na pewno byłby inny" - powiedziała Bjoergen norweskim dziennikarzom po zdobyciu 15. złotego medalu MŚ w swojej karierze.

Zdaniem skandynawskich ekspertów Bjoergen może zostać "królową" tych mistrzostw i zdobyć złote medale w pozostałych konkurencjach, w których wystartuje. Tak zrobiła podczas MŚ w 2011 roku w Oslo i w dwa lata później w Val di Fiemme. Przed dwoma laty w Falun wywalczyła dwa złote medale.

Norweżka już wcześniej zapowiedziała, że nie wystartuje w sprincie drużynowym, a w sprincie indywidualnym odpadła w ćwierćfinale.

"Pozostają jednak jeszcze trzy potencjalnie złote starty. W biegu na 10 kilometrów techniką klasyczną jest wielką faworytka, podobnie na 30 kilometrów techniką dowolną, a sztafetę raczej na pewno wygra Norwegia. W ten sposób Bjoergen może zakończyć te mistrzostwa z czterema złotymi medalami" - skomentował ekspert od biegów narciarskich kanału telewizji TV2 Odd - Bjoern Hjelmeseth.

Zbigniew Kuczyński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje