Mocne słowa Adama Małysza. Przyszłość trenera stoi pod znakiem zapytania
Bieżący sezon jest zupełnie nieudany dla reprezentacji Polski w biegach narciarskich. Nasi zawodnicy zajmują odległe miejsca i mają problem ze zdobywaniem jakichkolwiek punktów Pucharu Świata, przez co pod znakiem zapytania stoi przyszłość Lukasa Bauera w roli trenera kadry. Pod wodzą Czecha reprezentacja zrobiła w tym roku krok wstecz, co widzi także Adam Małysz. Prezes PZN nie kryje, że nie wyklucza dymisji Bauera.

Jako zawodnik Lukas Bauer odnosił wielkie sukcesy. W 2008 roku wygrał Tour de Ski, a następnie poszedł za ciosem i zwyciężył także w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Dwa lata później znów był najlepszy i w jego ręce trafiła kolejna Kryształowa Kula. Czech był specjalistą szczególnie od stylu klasycznego, ale i w "łyżwie" potrafił zaskoczyć.
Niestety, w roli szkoleniowca Bauer nie osiąga już równie dobrych wyników. W Polsce przejął zespół z zawodniczkami, które były uznawane za potencjalne następczynie Justyny Kowalczyk. Izabela Marcisz i Monika Skinder radziły sobie wyśmienicie w młodszych kategoriach wiekowych i zdobywały medale mistrzostw świata juniorów i młodzieżowców. Na igrzyskach w Pekinie Marcisz potrafiła znaleźć się w drugiej dziesiątce już jako 21-latka, a Skinder była jeszcze młodsza, gdy plasowała się na podobnych lokatach w Pucharze Świata.
Bieżący sezon to jednak dramat - dla obu Polek najlepszym wynikiem pucharowym jest trzydzieste ósme miejsce. Jeszcze gorzej jest wśród mężczyzn - Dominik Bury, który rok temu na Alpe Cermis był jedenasty, w obecnym Pucharze Świata był najwyżej... pięćdziesiąty piąty, a zdarzyło mu się też miejsce w ósmej dziesiątce.
U progu sezonu pocieszeniem były słowa, że zima jest długa, a Polacy trenowali w taki sposób, że nieco wolniej wejdą w sezon. Obecnie widać jednak, że tegoroczny Puchar Świata jest dla kadry katastrofą. W ten sytuacji nie dziwi, że Bauer może pożegnać się z pracą w Polsce.
Jeśli postęp to jest miejsce w szóstej i siódmej dziesiątce, to gratuluję trenerowi. Nie możemy być z tego zadowoleni. Przecież mówimy o zawodnikach, którzy są już w większości seniorami i oczekujemy od nich lepszych rezultatów. W ubiegłym sezonie poszło to w dobrą stronę i oczekiwaliśmy kolejnego takiego kroku, ale poszło to inną drogą. Po sezonie na pewno będzie reakcja. Jeśli Lukas Bauer przedstawi rzeczywiste liczby, które pokażą postęp, to na pewno mu zaufamy. Myślę jednak, że będą to takie statystyki, które pokażą może niewielki postęp. Nie wykluczamy zmiany trenera. Zainwestowaliśmy dużo w biegi narciarskie na dole, ale chcemy też wyników wśród seniorów. Zobaczymy, jak to się dalej potoczy i co trener o tym wszystkim powie
Kiedyś Marcisz z nimi wygrywała. Dziś są w światowej czołówce
Zdobywając medale mistrzostw świata juniorek Izabela Marcisz wygrywała m.in. z Patriciją Eiduką, czy Sophią Laukli. W bieżącym sezonie Polka jest bardzo daleko, a jej niedawne rywalki są już w seniorskiej czołówce. Podczas zakończonego niedawno Tour de Ski Laukli odniosła swoje pierwsze w karierze zwycięstwo w Pucharze Świata wygrywając podbieg pod Alpe Cermis. Eiduka była wówczas piąta, a cały cykl skończyła z ósmym wynikiem. Wysoko była także m.in. Margrethe Bergane, kolejna z tych, które kiedyś gładko przegrywały z Marcisz.
Polka wystartowała natomiast tylko w trzech etapach i zajmowała miejsca w piątej i szóstej dziesiątce, po czym została wycofana z dalszego udziału












