Reklama

Reklama

Milionowe kulisy walki o medale

Blisko 10 milionów złotych będą w sumie kosztować przygotowania nart dla szwedzkiej i norweskiej reprezentacji biegaczy w tym sezonie i żadna z obu rywalizujących ze sobą ekip nie posiada limitu finansowego dla serwismenów.

Najpoważniejszym testem będą rozpoczynające się w środę w Oslo mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym.

- Mamy 15 osób zatrudnionych na pełnym etacie i każda z nich pracuje średnio 15 godzin na dobę. Każdy z norweskich biegaczy ma na te mistrzostwa do dyspozycji około 50 par nart, a w całym sezonie testował około stu. Nie oszczędzamy, ponieważ MŚ na własnym terenie to wielkie wyzwanie i nasze koszty przygotowania nart wyniosą w tym sezonie około 10 milionów koron (5 mln złotych) - wyjaśnił szef norweskich serwismenów Knut Nystad.

Reklama

Jego szwedzki odpowiednik Larry Poromaa przedstawił podobne obliczenia: - W tym sezonie rachunek za smarowanie nart wyniesie podobną kwotą jak u Norwegów, a może nawet więcej. Sprzęt u wszystkich biegaczy jest podobny, więc jedynym możliwym marginesem, na którym można wygrać, jest odpowiednie przygotowanie nart. To z kolei wymaga bardzo dużo czasu i pieniędzy.

Norwescy i szwedzcy serwismeni mają do dyspozycji specjalnie zbudowane samochody ciężarowe z napędem na wszystkie osie, które posiadają miejsce dla 400-600 par nart, a także kilka stanowisk dla przygotowywania nart.

W ekipie norweskiej znalazł się również meteorolog zatrudniony przez norweską federację narciarską. Jan Andersen śledzi prognozy pogody napływające z różnych źródeł, m.in. z norweskiego instytutu meteorologicznego, wojska, a nawet z NASA co kilka minut i analizuje symulacje pogody z norweskimi serwismenami, którzy byli ostro krytykowani za nieudane przygotowanie nart podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Vancouver.

- Cały kraj dostał załamania nerwowego i wiele rodzin się pokłóciło, kiedy w Vancouver Petter Northug przegrał pierwszy bieg właśnie z powodu źle dobranych smarów. Każdy Norweg biega na nartach, a smarowanie jest tematem codziennych rozmów podczas rodzinnych wieczorów. Sytuacja ta staje się w naszym kraju wręcz perwersyjna. Tutaj wszyscy rozmawiają o smarach, każdy jest specjalistą, a na rodzaje śniegu mamy w różnych dialektach kilkadziesiąt określeń. To nasza kultura, dobór smaru do pogody jest u nas tym, czym u Francuzów wybór wina czy sera do obiadu - wyjaśnił Nystad.

Po kompromitacji norweskich serwismenów w Vancouver dwie największe norweskie nadzieje na medale Marit Bjoergen i Petter Northug mają na MŚ serwismana ze... Szwecji.

Zbigniew Kuczyński, Oslo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama