Reklama

Reklama

Marit Bjoergen straszy rywalki przed sezonem

Rywalki muszą się bać. Marit Bjoergen przyznaje, że jest zdrowa jak nigdy i lepiej niż ostatnio przygotowana do sezonu.

Słynna norweska biegaczka narciarska, rywalka Justyny Kowalczyk, zapowiedziała w maju znaczne ograniczenie treningów. Pięć miesięcy później przyznała, że nie udało się jej, ponieważ "ciąg do zajęć był zbyt silny". Jak oceniła, do sezonu jest lepiej przygotowana niż poprzednio.

Bjoergen przez ostatnie lata trenowała średnio po 950 godzin rocznie. Teraz chciała zredukować przynajmniej o 100, a nawet o 150.

- Wydawało mi się, że ćwiczyłam mniej i lżej, lecz po obliczeniach z dziennika zajęć okazało się, że skończę na moim normalnym poziomie czyli 950 godzin - przyznała.

Reklama

Wyjaśniła, że powodem była wielka chęć trenowania i że nigdy nie była tak zdrowa, jak w tym roku. Przerwa spowodowana niedyspozycją zdrowotną wyniosła od maja do dziś zaledwie jeden dzień.

- Mimo że nie udało mi się zmniejszyć liczby godzin treningowych, to jednak zmieniła się ich zawartość i znacznie poprawiła jakość. Każda godzina jest efektywna, a ja jestem mniej zmęczona. Ostatnie lato i jesień były moimi najlepszymi miesiącami od kilku lat. Jestem w pełni przygotowana do sezonu i czuję, że nawet lepiej niż do poprzedniego - oceniła sześciokrotna mistrzyni olimpijska i dwunastokrotna świata.

Trener Norweżek Egil Kristiansen wyjaśnił, że w ubiegłym sezonie jego podopieczne pracowały bardzo dużo, na granicy wytrzymałości, co powodowało przemęczenia i częste przeziębienia. Dlatego jak podkreślił, w tym roku znacznie więcej czasu poświęcały na technikę, a przede wszystkim szybkość. Ograniczone zostały zajęcia czysto fizyczne, zwłaszcza w przypadku Bjoergen, która posiada solidną bazę wypracowaną przez wiele lat.

Inauguracja zawodów Pucharu Świata odbędzie się 29 listopada w fińskim Kuusamo. Norweżki rozpoczną sezon tydzień wcześniej zawodami krajowymi w Beitostoelen (21-23 listopada).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL