Reklama

Reklama

Marit Bjoergen chce zdobyć sześć medali olimpijskich

Marit Bjoergen zapowiedziała, że podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi wystartuje we wszystkich sześciu konkurencjach i w każdej zamierza zdobyć medal. - To będzie raczej moja ostatnia olimpiada, więc zagram o wszystko - powiedziała Norweżka.

Przyznała, że w ostatnich latach popełniała błędy, startując podczas mistrzostw świata tylko pięciu konkurencjach. - Odpuszczałam zawsze sprint drużynowy, lecz po dokładnej analizie tegorocznych MŚ w Val di Fiemme stwierdziłam, że mogłam spokojnie wystartować też w tym biegu i zająć miejsce na podium.

Reklama

Norweskie biegaczki przebywają obecnie na zgrupowaniu w kraju. Na wysokości 1400 metrów n.p.m. trenują na śniegu w masywie górskim Sognefjellet.

W reportażu kanału telewizji NRK, na pytanie dziennikarzy czy "celuje" w sześć złotych medali, Norweżka odpowiedziała: "nie można nic z góry założyć, natomiast marzyć każdemu wolno. Jestem w życiowej formie i w najlepszym punkcie swojej kariery, więc olimpiada w Soczi jest moim wielkim priorytetem i oceniam, że mam szanse na medal w każdej konkurencji".

Bjoergen potwierdziła również, że wystartuje w Tour de Ski (28 grudnia-5 stycznia), traktując imprezę jako przetarcie przed Soczi (7-23 lutego).

Reprezentantki otrzymały po raz pierwszy w historii dyspensę od działaczy i nie będą zmuszane, jak w poprzednich latach, do bezwarunkowego udziału w mistrzostwach kraju. Odbędą się one w dniach 16-19 stycznia w Molde. Norweżki wystartują tylko pierwszego dnia i w kilka godzin później wyjadą na zgrupowanie w Alpy do Seiser Alm.

- Mistrzostwa Norwegii zostały, ze względu na olimpiadę, przełożone na wcześniejszy termin, lecz dla nas jest to i tak nieco zła data, ponieważ liczy się każdy dzień treningów na wysokości, więc stąd decyzja o tylko jednym biegu - powiedział szef reprezentacji Vidar Loefhus.

W ostatnich trzech wielkich imprezach , zimowej olimpiadzie w Vancouver (2010), MŚ w Oslo (2011) i MŚ w Val di Fiemme (2013) Bjoergen startowała w pięciu z sześciu konkurencji i zdobywała po pięć medali, w tym aż 11 złotych.

- W Vancouver nie byłam pewna czy starczy mi sił do końca igrzysk. W Oslo zaczęłam już czuć się zmęczona, lecz w Val di Fiemme sprint drużynowy był w programie w miarę wcześnie. Zrezygnowałam, aby oszczędzać siły na 30 kilometrów, co sugerował mi trener, lecz okazało się, że nie byłam specjalnie zmęczona i żałuję decyzji o odpuszczeniu jednej konkurencji. Dlatego w Soczi, gdzie biegi rozgrywane będą w dniach 8-21 lutego, z dłuższymi przerwami na odpoczynek niż podczas MŚ, pobiegnę wszystkie i pójdę na całość po komplet medali - wyjaśniła biegaczka.

Trener biegaczki Egil Kristiansen podkreślił, że za każdym razem kategorycznie polecał Marit zrezygnowanie z jednej konkurencji, lecz teraz on sam ją namawia do startu we wszystkich.

W Val di Fiemme Norweżki w składzie Maiken Caspersen Falla i Ingvild Flugstad Oestberg zajęły czwarte miejsce, co potraktowane zostało w kraju jako "wielka porażka", a media długo zastanawiły się nad rozstrzygnięciami biegu, gdyby startowała w nim Bjoergen.

Dowiedz się więcej na temat: Igrzyska Olimpijskie w Soczi | Marit Bjoergen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje