Koszmar byłej rywalki Justyny Kowalczyk. "Najgorsze myśli pojawiają się w twojej głowie"
Therese Johaug kilka dni temu przeżyła chwile grozy. Będąca w zaawansowanej ciąży biegaczka narciarska przebywała w centrum handlowym w Oslo, kiedy nagle w budynku padł strzał. O mrożącym krew w żyłach incydencie dawna rywalka Justyny Kowalczyk-Tekieli opowiedziała w swoim podcaście.

Therese Johaug przez lata dominowała na światowych trasach do biegów narciarskich, zachwycając nie tylko wytrzymałością, ale i niezwykłą determinacją. Na swoim koncie ma cztery złote medale olimpijskie, w tym trzy wywalczone indywidualnie, aż czternaście złotych krążków mistrzostw świata oraz trzy Kryształowe Kule za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Jej nazwisko na stałe zapisało się w historii sportu, a ona sama stała się symbolem norweskiej potęgi w narciarstwie biegowym.
Dziś 37-letnia Johaug znajduje się jednak na zupełnie innym etapie życia. Norweżka przeżywa wyjątkowo ekscytujący czas, bo wkrótce po raz kolejny zostanie matką. Będąc w zaawansowanej, drugiej ciąży, skupia się na rodzinie i przygotowaniach do nowej roli, ciesząc się spokojem po zakończeniu sportowej kariery.
Ta sielanka została jednak nagle przerwana. Kilka dni temu dawna rywalka Justyny Kowalczyk-Tekieli wybrała się do centrum handlowego Storo Storsenter w Oslo, gdzie miała umówioną wizytę dotyczącą wkładek do butów. To, co miało być zwykłym wyjściem, niespodziewanie zamieniło się w dramatyczne doświadczenie.
Therese Johaug była w galerii handlowej, gdy nagle padł strzał. "Totalny chaos"
Norweska mistrzyni ujawniła, że znalazła się w samym centrum chaosu, gdy w obiekcie padł strzał z broni palnej. Jak relacjonowała w podcaście "Johaug og Gukild", w jednej chwili w jej głowie pojawiły się najgorsze wspomnienia. "Zamknęli całą galerię handlową i wszyscy musieli wyjść. To był totalny chaos. Po chwili bardzo miła kobieta odprowadziła mnie z powrotem do samochodu, bo tak się bałam" - mówiła, cytowana przez dziennik "VG".
Johaug przyznała, że siedziała z łzami w oczach, sparaliżowana strachem. Sytuacja natychmiast przywołała w jej myślach tragedię na wyspie Utoya z 2011 roku, kiedy to Anders Breivik dokonał zamachu na uczestników obozu młodzieżówki norweskiej Partii Pracy, w którym zginęło aż 69 osób. "Zostajesz zaskoczony i nie wiesz, jak zareagować. Wspominasz i myślisz o Utoyi. To są najgorsze myśli, jakie pojawiają się w twojej głowie" - podkreśliła.
Policyjne śledztwo wykazało, że 19-letni mężczyzna oddał strzał w sufit. Na szczęście nikt nie ucierpiał, a sprawca został oskarżony o groźby z użyciem broni palnej. Dla Johaug był to jednak prawdziwy koszmar, który na długo pozostanie w jej pamięci.











