Reklama

Reklama

Justyna Kowalczyk wróciła do Polski i doznała szoku

Dwukrotna mistrzyni olimpijska Justyna Kowalczyk właśnie wróciła do Polski po blisko dwóch miesiącach wojaży po różnych częściach Europy i doznała prawdziwego szoku w Zakopanem oraz okolicach.

O skali zanieczyszczenia powietrza w Polsce mówi się coraz więcej, bo i problem jest bardzo poważny. To nie wirtualne zagadnienie, bo każdego roku smog zbiera nad Wisłą tragiczne żniwo. W zastraszającym tempie rośnie ilość Polaków chorych na alergię, która w tej chwili już przewyższa 40 procent. Pośrednio lub bezpośrednio jest to związane właśnie z zanieczyszczeniem toksycznymi cząsteczkami, które przedostają się do organizmu.

O skali zanieczyszczenia właśnie przekonała się nasza najwybitniejsza biegaczka narciarska Justyna Kowalczyk. Sportsmenka z Kasiny Wielkiej wróciła do stolicy polskich Tatr i z zatrwożenia postanowiła napisać publiczną wiadomość, alarmując o niezwłoczne działanie.

Reklama

"W Zakopanem i okolicznych wioskach można siekierę w powietrzu zawiesić. Szok oddechowy po ośmiu tygodniach w różnych częściach Europy (od Laponii, po Alpy, przez słowackie Tatry). Bez populizmu i bezkompromisowo trzeba tu działać..." - napisała nasza "Królowa Nart", dodając do wiadomości tekstowej wymowne zdjęcie, na którym na horyzoncie mieszają się kolory, niczym z planu filmu katastroficznego.

Od tego sezonu Kowalczyk jest asystentką głównego trenera kadry Aleksandra Wierietielnego, ale nie wyklucza, że weźmie udział w sztafecie podczas przyszłorocznych mistrzostw świata w Seefeld.

Art

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Kowalczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje