Reklama

Reklama

Józef Łuszczek: Nie ma powodów do paniki

Były mistrz świata w biegach narciarskich Józef Łuszczek uważa, że nie ma powodów, aby martwić się o dyspozycję Justyny Kowalczyk po nieudanych występach w Soczi. "Nie ma co panikować. Oni wiedzą co robią, a najbardziej potrzebują teraz spokoju" - powiedział.

W sobotę Kowalczyk zeszła z trasy biegu łączonego, a powodem, jak przyznała, były źle dobrane narty. Dzień wcześniej nie przebrnęła eliminacji sprintu, co zdarzyło jej się po raz pierwszy od pięciu lat.

Mistrz świata z 1978 roku apeluje, aby z niepowodzeń w Soczi nie wyciągać pochopnych wniosków.

"Ja bym nie robił z tego tragedii. Nie da się być cztery miesiące w takiej dyspozycji, a ona poza tym ostatnio bardzo ciężko trenowała na dużych wysokościach. Do mistrzostw świata pozostały jeszcze prawie trzy tygodnie i jestem przekonany, że wszystko będzie w porządku" - powiedział Łuszczek.

Reklama

"Spokój, spokój i jeszcze raz spokój. To jest im teraz najbardziej potrzebne. Justyna z trenerem Wieretielnym dobrze wiedzą, co robią. Teraz są nieporównywalnie większe niż w moich czasach możliwości monitorowania przygotowań. Pamiętam, że myśmy z trenerem Budnym robili wszystko na nos, albo się trafiło, albo nie. Teraz szczegółowo bada się np. poziom zakwaszenia mięśni" - podkreślił.

Narciarskie mistrzostwa świata w Val di Fiemme rozpoczną się 20 lutego. Wcześniej odbędą się kolejne zawody Pucharu Świata w Davos (16-17 lutego). Przez najbliższe dni Kowalczyk będzie trenowała w Livigno.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama