Atak na Justynę Kowalczyk-Tekieli po jej słowach o TVP. Bezpardonowy cios w mistrzynię
Po rewolucji w mediach publicznych, jaka dokonała się na początku tego tygodnia, w środę swoje stanowisko przedstawiła Justyna Kowalczyk-Tekieli. Nasza była gwiazda sportu jasno wyartykułowała, co myśli o tej sytuacji i jak rzutuje ona na jej plany względem TVP. 40-latka ograniczyła możliwość komentowania swojego wpisu, ale to nie przeszkodziło niektórym, by bardzo mocno potraktować najwybitniejszą biegaczkę narciarską.

Justyna Kowalczyk-Tekieli zawsze słynęła z tego, że nie bała się publicznie przedstawić swojego stanowiska. A także miała zasady, którym pozostawała wierna, choć nierzadko płaciła za to - również na swoje życzenie - dość wysoką cenę.
Justyna Kowalczyk-Tekieli ostro zaatakowana słowem
Dwukrotna mistrzyni olimpijska, multimedalistka największych rangą imprez na świecie, w ostatnich latach pewien koszt ponosiła za swoje poglądy, które kazały jej dokonywać wyborów zgodnie z sumieniem i przekonaniami.
Można się było tylko domyślać, dlaczego tak wybitna zawodniczka, która do niedawna była chlubą polskiego sportu, nie brylowała w mediach publicznych, gdy na wielkich zawodach rywalizowały jej młodsze koleżanki. To długo rodziło przypuszczenia, aż w końcu wszyscy poznali kulisy tej historii, za pośrednictwem samej Kowalczyk-Tekieli. Gigantycznym zmianom cały czas towarzyszą wielkie emocje. Przeciwko czystkom protestują politycy Prawa i Sprawiedliwości, czyli obecnej opozycji, a także pracownicy TVP.
W dniu, w którym swoją decyzją minister kultury i dziedzictwa narodowego Bartłomiej Sienkiewicz odwołał prezesów i członków rad nadzorczych Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej, "królowa nart" zdecydowała się na osobisty wpis.
"Temu wieczorowi należy się kieliszek ulubionego przez Kacpra Amarone. Znów będę mogła rozmawiać z dziennikarzami TVP. Przez ostatnie lata sumienie mi nie pozwalało na żadne wywiady, programy, pracę tam, w czym mój Mąż mnie bardzo dopingował. Powodzenia w naprawianiu!" - napisała sportsmenka na portalu X.
Kowalczyk-Tekieli zapewne podejrzewając, co się święci bezpośrednio na jej profilu, wybrała w ustawieniach opcję, wedle której odpowiadać mogliby tylko użytkownicy tych kont, które byłyby przez nią wspomniane.
Marcin Gortat odpowiada. Riposta byłej gwiazdy NBA
To jednak nie blokuje możliwości "polubienia" wpisu, a także podawania go dalej oraz cytowania. I właśnie tę ostatnią opcję wybrał Piotr Wielgucki, znany bloger, który niejednokrotnie dał się poznać z mocnych opinii. Także między innymi za sprawą procesu z Jerzym Owsiakiem. Wielgucki tym razem ad personam zaatakował Kowalczyk-Tekieli. Ale nie tylko ją, bo przy okazji wymierzył także w Marcina Gortata, który w tej chwili jest w żałobie po śmierci ojca, wybitnego pięściarza, Janusza Gortata.
Wszystkie te afery mają jedną zaletę, pokazują kto jest kim. Justyna Kowalczyk-Tekieli pokazała, że jest równie głupia jak Marcin Gortat, albo i głupsza.
Na razie zareagował tylko Gortat. I w interakcji odpisał krótko: "Kolejny płaczący pisior". Przypomnijmy, że nasza najbardziej utytułowana biegaczka w historii już dziewięć lat temu, w 2014 roku, obroniła z wyróżnieniem pracę doktorską na Wydziale Wychowania Fizycznego i Sportu Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie.













