Reklama

Reklama

Aleksander Wierietielny dla Interii: Nie mogłem ich tak zostawić, ale już nie wrócę

- Bardzo dużo i często rozmawiam z Justyną Kowalczyk. Pomagam jej jako dobry kolega. Robię tak dlatego, bo uważam, że nie można ot tak, po prostu, zostawić drużyny w jednym momencie – mówi Interii w pierwszym od dawna wywiadzie do mediów Aleksander Wierietielny, były trener naszej kadry kobiet w biegach narciarskich, twórca sukcesów Justyny Kowalczyk.

Aleksander Wierietielny to autor największych sukcesów w historii polskich biegów narciarskich. Trenerem kadry A był przez dwadzieścia lat. Pracę zakończył w marcu ubiegłego roku. Szkoleniowiec przeszedł na emeryturę, a jego umowa z Polskim Związkiem Narciarskim wygasła. W Polsce mający białoruskie korzenie Wierietielny mieszka od 1983 roku. Zanim przejął kadrę biegaczek, prowadził męską reprezentację biathlonistów. W 1995 roku jego podopieczny Tomasz Sikora został mistrzem świata w biegu indywidualnym na 20 km w Anterselvie. Dwa lata później nasza sztafeta wywalczyła brąz podczas mistrzostw świata w Orsbile.

Reklama

Po pracy z biathlonistami Aleksander Wierietielny został szkoleniowcem żeńskiej kadry w biegach. To on doprowadził Justynę Kowalczyk do największych sukcesów. Pod jego wodzą Polka została dwukrotną mistrzynią olimpijską oraz dwukrotną mistrzynią świata. Łącznie zdobyła pięć medali igrzysk olimpijskich oraz osiem mistrzostw świata.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Po zakończeniu współpracy z Polskim Związkiem Narciarskim nie zrezygnował ze współpracy z naszymi zawodniczkami. Pozostał w biegach, ale już jako doradca, bez pensji z PZN. Pomaga selekcjonerowi reprezentacji, Martinowi Bajciciakowi oraz współpracującej z kadrą Justynie Kowalczyk. Uczestniczył niemal w całym okresie przygotowawczym naszej reprezentacji do bieżącego sezonu, nie był obecny tylko podczas zgrupowania na Dachsteinie.

- Potwierdzam. Pomagam, ale już tylko jako dobry kolega. Zamiast siedzieć w domu wolę uczestniczyć w treningach dziewczyn. Jeśli tylko treningi odbywają się w Zakopanem to jestem praktycznie na wszystkich zajęciach. Obserwuję, pomagam, podpowiadam. Robię tak, bo uważam, że nie można zostawić drużyny w jednym momencie. Trzeba pomagać i trzeba współpracować.

- Bardzo dużo i często rozmawiam z Justyną Kowalczyk. Konsultujemy się, przeglądam przygotowywane przez nią plany treningowe. Po ich analizie podpowiadam i wprowadzamy ewentualnie jakieś korekty. Pracuje jednak przede wszystkim Justyna, ja stoję z boku - mówi nam 74-letni trener.


Po rozstaniu z Polskim Związkiem Narciarskim w marcu ubiegłego roku, urodzony w Finlandii szkoleniowiec nie chciał komentować sytuacji. Teraz odniósł się do sprawy.

- Po prostu poszedłem na emeryturę. Moja praca współpraca z PZN dobiegła końca i to tyle jeśli chodzi o komentarz do tej sytuacji - mówi nam Aleksander Wierietielny.

W rozmowie z Interią Justyna Kowalczyk zdradziła, że chętnie widziałaby jeszcze Aleksandra Wierietielnego w roli trenera pracującego na pełen etat. Uważa, że doświadczony trener wciąż ma dużo energii i dużo wiedzy na temat biegów. Według dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej, kilka osób łącznie z tymi w PZN-ie mogłoby mu jej pozazdrościć. Szkoleniowiec rozwiewa jednak wątpliwości.

- Myślę, że nie podejmę już takiej pracy, jak wcześniej. Jestem jednak otwarty na współpracę na przykład z jakąś Szkołą Sportową w roli konsultanta - zdradza nam trener.

Mieszkający w Poroninie zasłużony trener, z optymizmem spogląda na przyszłość naszych reprezentantek. Od razu jednak tonuje nastroje. Twierdzi, że na ich sukcesy trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

- W reprezentacji Polski jest obecnie dużo bardzo młodych dziewczyn. Jest wiele juniorek. Można powiedzieć, że zostały rzucone na głęboką wodę. Izabela Marcisz rywalizuje z doświadczonymi i starszymi zawodniczkami w Pucharze Świata. Tak naprawdę te starty ze starszymi rywalkami służą im bardziej jako przygotowanie do mistrzostw świata juniorów i U23.

- A jeśli chodzi o występ Polek na przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie to uważam, że jest za wcześnie, aby od tych dziewczyn wymagać jakichś spektakularnych wyników. Do igrzysk został tylko nieco ponad rok. W tak krótkim czasie nie da się zrobić aż tak dobrej pracy. Aby dobrze zaprezentować się na igrzyskach zawodniczki powinny być w przedziale wiekowym od 25 do 27 lat. Nasze dziewczyny póki co mają od 18 do 20 lat. Jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, aby osiągały bardzo dobre rezultaty - podsumował Aleksander Wierietielny.

Rozmawiał Zbigniew Czyż


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje