Wypadkiem 18-letniej Polki żył cały kraj. Teraz nadeszły nowe doniesienia
Milena Widlak po koszmarnym wypadku walczy o powrót do samodzielności. Utalentowana biathlonistka jest w trakcie intensywnej rehabilitacji, która przynosi pierwsze efekty, choć leczenie po uszkodzeniu rdzenia kręgowego wciąż wymaga ogromnych nakładów i długiej walki. O swojej obecnej sytuacji 18-latka opowiedziała Faktowi.

Milena Widlak to jedna z najbardziej utalentowanych polskich biathlonistek młodego pokolenia. Już jako juniorka imponowała formą i regularnie sięgała po wysokie lokaty na krajowych oraz międzynarodowych imprezach młodzieżowych. Eksperci widzieli w niej zawodniczkę, która w przyszłości może stanowić o sile seniorskiej reprezentacji Polski. Jej rozwój sportowy przebiegał dynamicznie, a kolejne starty tylko potwierdzały, że ma potencjał, by walczyć z najlepszymi w Europie. Kilka miesięcy temu kariera Mileny została jednak brutalnie i niespodziewanie przerwana.
Milena Widlak walczy o powrót do pełni zdrowia. "Idzie ku lepszemu"
Pod koniec lutego podczas zimowego treningu w Jakuszycach doszło do dramatycznego wypadku. Widlak została znaleziona nieprzytomna w śniegu i nie pamiętała, co się wydarzyło. Diagnoza lekarzy była bezlitosna - poważne uszkodzenie rdzenia kręgowego i paraliż od pasa w dół. Informacja wstrząsnęła całym środowiskiem sportowym. Na pomoc 18-latce natychmiast ruszyli znani polscy sportowcy, w tym m.in. Justyna Kowalczyk-Tekieli, a także liczne fundacje i kibice, którzy wsparli zbiórkę na kosztowne leczenie.
Dziś Milena skupia się przede wszystkim na rehabilitacji. Przebywa we Wrocławiu, gdzie codziennie ciężko pracuje nad odzyskaniem jak największej samodzielności. "Idzie ku lepszemu! Dużych zmian jeszcze nie widać, ale zdrowotnie jest stabilnie. Największą poprawę widać w sile mięśni. Ćwiczenia dają efekty" - przyznała z rozmowie z Faktem i zaznaczyła, że do pełni sprawności czeka ją jeszcze długa droga. Młoda biathlonistka uczy się stawiać kroki w ortezach i poruszać się z pomocą rąk, trenuje również jazdę na rowerze ze wsparciem. Nadal jednak nie odzyskała czucia w nogach.
Rodzina stara się także o możliwość leczenia w specjalistycznym ośrodku w Szwajcarii, choć procedury są czasochłonne, a koszty ogromne. Rehabilitacja pochłania średnio około 22 tys. zł miesięcznie, a łączny koszt leczenia może sięgnąć nawet trzech milionów złotych. Mimo trudnej sytuacji Milena nie traci ducha. Przygotowuje się do matury, myśli o studiach psychologicznych i nie wyklucza powrotu do sportu w nowej formie. "Już dostawałam nawet propozycje - biathlon, biegi na wózku. Na razie nie jestem gotowa, ale za rok, dwa, jak już będę w bardziej stabilna w wózku, to na pewno chciałabym wrócić do sportu. Na pewno chcę coś trenować, choćby amatorsko" - ogłosiła 18-latka.








