Wielki polski talent zaskoczył świat. Niesamowity wyczyn 18-latka. "Potrafię być agresywny i dziki"
Takiego talentu w polskim biathlonie nie mieliśmy już dawno. Zaledwie 18-letni Grzegorz Galica został pierwszym juniorem od 1996 roku, który zdobył punkty Pucharu Świata. W Hochfilzen zawodnik z Poronina zajął 24. miejsce w sprincie i praktycznie zapewnił sobie wyjazd na zimowe igrzyska olimpijskie do Mediolanu i Cortiny d'Ampezzo. Już w rozmowie przed sezonem z Interia Sport biła od tego sportowca duża pewność siebie. To jednak zawodnik, który ma głowę na karku.

W skrócie
- Grzegorz Galica, 18-letni biathlonista z Poronina, zadebiutował w Pucharze Świata, zdobywając punkty i otwierając sobie drogę na zimowe igrzyska olimpijskie.
- Jego rozwój zawdzięcza zarówno własnej determinacji, jak i pracy z doświadczonym trenerem Urosem Velepcem oraz zgranej męskiej kadrze.
- Galica łączy sportową pasję z przygotowaniami do matury, a w wolnych chwilach pomaga ojcu w warsztacie, podkreślając wagę edukacji i wsparcia rodziny.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
18-letni Grzegorz Galica został najlepszym polskim debiutantem w zawodach Pucharu Świata w biathlonie w XXI wieku. Polak zajął 24. miejsce w sprincie w Hochfilzen.
W historii męskiego biathlonu w Polsce tylko trzech zawodników było młodszych od Galicy w debiucie w Pucharze Świata. To byli: Mateusz Janik, Wojciech Kozub i Rafał Penar.
Takiego talentu w polskim biathlonie już dawno nie było
Biathlonista z Poronina miał znakomity poprzedni sezon. Zdobył w sumie siedem medali różnych imprez w gronie juniorów. Zawodnik KS Turbacz XC jest razem z: Jakubem Potońcem, Konradem Badaczem i Fabianem Suchodolskim, brązowym medalistą mistrzostw świata juniorów w sztafecie. W biegu indywidualnym, ale już w gronie juniorów młodszych został wicemistrzem świata. W mistrzostwach Europy juniorów Galica zdobył trzy złote medale: bieg indywidualny, bieg masowy i sztafeta mieszana. Dwa złota dołożył też w Olimpijskim Festiwalu Młodzieży Europy w Bordżomi - sprint i bieg indywidualny.
Poprzednia zima była dla mnie bardzo udana, ale nie był to jednak szczyt marzeń. Nie wiem, czy ktoś zdobył więcej medali w juniorskich zawodach w poprzednim sezonie, ale dla mnie to są jedynie juniorskie medale. Oczywiście bardzo ważne, ale celuję w przyszłość
Szalony debiut polskiego 18-latka
Wtedy jeszcze nikt nie spodziewał się takiego wyskoku nastolatka. Nawet on sam, choć wysyłał sygnały, że może być dobrze. Latem został mistrzem Polski.
- Teoretycznie planuję startować tej zimy w juniorach. Mam jednak świadomość, że zrobiłem duży progres, dlatego będę też spoglądał w kierunku rywalizacji seniorskiej. Nie stawiam sobie jednak celów. Jeśli będzie dobra dyspozycja na początku sezonu, to może wystąpię w Pucharze IBU, czy Pucharze Świata. Jeśli nie będzie tak dobrze, to skupię się na startach juniorskich. Wiek nie jest wyznacznikiem. Można być i młodym, i dobrym - mówił biathlonista z Poronina.
- Największy sentyment mam do medali z biegów sztafetowych. Jeden z mistrzostw Europy ze sztafety mieszanej, a drugi z mistrzostw świata z męskiej sztafety. Biegi sztafetowe wiążą się z większą odpowiedzialnością i nie chcę w nich zawieść trzech innych osób - dodał.
Z pewnością Galicy bardzo pomogło sensacyjne przyjście do reprezentacji Polski znakomitego trenera Urosa Velepca.
To, że trener do nas przyszedł, to było duże zaskoczenie. Nie spodziewaliśmy się, że jeden z lepszych trenerów na świecie przejmie naszą kadrę. Możemy się tylko cieszyć i czerpać z jego wiedzy oraz doświadczenia. Praca z takim trenerem, to dla nas duża szansa. Ufamy mu wszyscy i zrobiliśmy duży krok naprzód. W każdym elemencie robi coś innego niż polscy trenerzy. To są detale, ale mam wrażenie, że mocno wpływają na całokształt pracy
I jak widać, nowy szkoleniowiec bardzo pomógł w rozwoju nie tylko 18-latkowi, ale też całej naszej kadrze, bo przecież życiowe wyniki tej zimy notowali już Jan Guńka i Konrad Badacz. Kiedy patrzy się na tych młodych chłopaków, to przypominają się czasy Tomasza Sikory, braci Jana i Wiesława Ziemianinów i Wojciecha Kozuba.
- Mamy naprawdę fajną grupę w męskiej kadrze. Jest sześciu zgranych chłopaków, którzy się lubią i chcą razem trenować. Do tego mamy fajnego trenera, z którym lubimy rozmawiać i przebywać z nim. Jest naprawdę bardzo dobra atmosfera. Trener tak układa treningi, że w tym sezonie nie miałem jeszcze takiej chwili, żeby nie chciało mi się wyjść na zajęcia. Chcę być na każdym treningu, bo wiem, że spotka mnie na nim coś fajnego - przyznał Galica.
Grzegorz Galica: twardo stąpam po ziemi i jestem pewny siebie
Choć ma dopiero 18 lat, to jednak bije od niego duża pewność siebie. Na pewno nie jest to młodzieńcza fantazja. Kiedy się z nim rozmawia, to widać, że jest człowiek ułożony i bardzo dobrze wychowany.
- Wydaje mi się, że twardo stąpam po ziemi. Jestem też jednak pewny siebie. Wiem, że mogę bardzo się rozwinąć. Do tej pory osiągałem sukcesy, ale jeszcze nie doświadczyłem mocnego treningu. Dlatego jestem spokojny o przyszłość i o swój rozwój, bo dopiero teraz powinienem zacząć przyspieszać. Wraz z tym, jak pojawi się mocniejszy trening. Zresztą to pokazują już badania wydolnościowe. Do tego mam teraz dobrego trenera Urosa Velepca i choćby z tego względu wiem, że dość szybko powinienem podwyższać swój poziom - powiedział Galica.
W biegu na trasie potrafię być agresywny i dziki. Zawsze chcę dać z siebie jak najwięcej. Kiedy z kolei wbiegam na strzelnicę, to zawsze powtarzam sobie zadanie, jakie chce wykonać i nawet mi to wychodzi. Potrafię zatem oddzielić te dwie kategorie sportu
O jego dzikości na trasie przekonaliśmy się w czasie biegu pościgowego w Hochfilzen. Polak przy dużej prędkości wypadł z zakrętu i przeleciał przez drogę, uderzając głową o asfalt. Na szczęście nic się nie stało. Ukończył zawody, a w niedzielę wystąpił w sztafecie, choć pierwotnie nie był przewidziany do składu, bo lekarze i trenerzy woleli poczekać na to, jak się będzie czuł.
Kiedyś Tomasz Sikora, najlepszy polski biathlonista w historii, napisał w mediach społecznościowych, że będzie trzymał kciuki za Galicę, bo to chłopak, który może wiele. Wspomniał też jednak o tym, że w przeszłości w polskim biathlonie mieliśmy wiele takich talentów, które jednak nie osiągnęły tego, co mogły, w seniorskim biathlonie.
- Myślę, że mówił prawdę. Przez lata byliśmy mocni w kategoriach juniorskich, ale potem nie przekładało się to na dobre występy w gronie seniorów. Nie mówię, że są fatalne, ale nie są takie, jak każdy oczekiwał. Jestem świadom tego, że mnie też może to spotkać. Mam jednak wrażenie, że rozwijam się tak, że ciągle idę do przodu. Wydaje mi się, że jeszcze tej zimy będę w stanie walczyć nieźle na poziomie Pucharu Świata - zapowiedział Galica na kilka miesięcy przed startem sezonu.
Igrzyska na horyzoncie. Celuje w medale olimpijskie i mistrzostw świata
Jak zapowiedział, tak zrobił. W Hochfilzen i to już w debiucie zajął 24. miejsce w sprincie. Tym samym jego wyjazd na zimowe igrzyska olimpijskie do Mediolanu i Cortiny d'Ampezzo jest już niemal przesądzony. Nie dziwi zatem, że na mecie pojawiły się łzy. Dokładnie takie, jak prawie 20 lat temu u Sikory, który właśnie we Włoszech zostawał wicemistrzem olimpijskim.
- Jeśli pojadę na igrzyska, to będzie dla mnie znakomite przetarcie na przyszłość. Bardzo chciałbym pomóc drużynie w biegu sztafetowym, a w indywidualnych startach poznać smak igrzysk. To ma być moje przygotowanie do kolejnych zimowych igrzysk olimpijskich - mówił Galica.
Moje marzenia, jak chyba każdego sportowca, sięgają wysoko. Celuję w medale olimpijskie i mistrzostw świata. Warto marzyć, ale sam dokładam też wszelkich starań, żeby spełnić te marzenia. Jestem świadom, że to nie będzie w najbliższym czasie, ale w dłuższej perspektywie będę chciał do nich dążyć
Były skoki i biegi narciarskie, ale postawił na biathlon
Zanim trafił do biathlonu, Galica próbował swych sił w biegach i skokach narciarskich.
- Byłem na dwóch treningach w skokach narciarskich u trenera Kazimierza Długopolskiego, ale nie spasowała mi ta dyscyplina do końca. Oczywiście to bardzo fajny i wymagający sport - przyznał.
- Biathlon wyszedł - jak to często w sporcie bywa - z przypadku. Ze sportem byłem związany od dziecka. Mama zawsze była zajawiona na sport. Jeździła i biegała na nartach, ale nie wyczynowo. W klasie czwartej szkoły podstawowej poszedłem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Początkowo realizowałem program ogólnorozwojowy. Tam poznałem biegi narciarskie. Przed rozpoczęciem szóstej klasy kolega zaproponował mi, żeby spróbował biathlonu, bo mówił, że biegi są nudne. I tak zostało - kontynuował.
Pierwsze kroki w biathlonie stawiał u trenera Jana Murcka, który trenował go wspólnie z Bartkiem Pawlikowskim. Ten ostatni do dzisiaj jest jego trenerem w KS Turbacz XC. To nowy klub, który powstał dwa lata temu.
- Mam tam stworzone bardzo dobre warunki - podkreślił Galica.
Wiosną będzie zdawał maturę. W wolnych chwilach pomaga tacie w warsztacie
Dla tego sportowca to bardzo ważny sezon. Nie dość, że może wystąpić w igrzyskach, co będzie wielkim przeżyciem, to do tego wiosną będzie zdawał maturę.
- Teraz jestem w klasie maturalnej i wiosną czeka mnie egzamin dojrzałości. Każdą wolną chwilę poświęcam zatem na naukę. Na szczęście nie mam problemów ze szkołą i nieźle sobie radzę. Mam też bardzo dobrych nauczycieli, którzy są wyrozumiali. Trzeba mieć w życiu jakąś alternatywę, dlatego przywiązuję dużą wagę do nauki. W sporcie czasem wystarczy jednak kontuzja. Raz się noga powinie, więc trzeba mieć to z tyłu głowy - mówił.
Kiedy tylko znajdzie czas pomiędzy treningami a nauką, to wpada do warsztatu taty.
- Tata jest wielkim pasjonatem motoryzacji. Czasami pomagam mu zatem w warsztacie. To jest moja pasja, ale też odskocznia od tego, co robię na co dzień. To jest też dla mnie chwila, kiedy mogę spędzić czas z rodziną - w tym wypadku z tatą - bo takich chwil nie ma zbyt wiele - zakończył Galica, który jest jedną z największych naszych biathlonowych nadziei.
















