Sikora: Już mniej "kantuję"
W środę w szwedzkim Oestersund rusza biathlonowy Puchar Świata. Pierwszą konkurencją będzie bieg indywidualny mężczyzn na 20 km. Polscy kibice, tradycyjnie, liczą na dobry występ Tomasza Sikory.

Nasz najlepszy biathlonista zadeklarował niedawno, że będzie kontynuował karierę co najmniej do igrzysk olimpijskich w Vancouver. "Poprzedni sezon był za słaby, żeby kończyć nim karierę. Nie wszedłem nawet do pierwszej dziesiątki klasyfikacji generalnej. A poza tym w maju i czerwcu, gdy nie miałem na nogach nart, poczułem wielki głód biegania" - powiedział Sikora w "Super Expressie".
Wicemistrz olimpijski z Turynu zmienił sposób przygotowań do sezonu. Sikora trenował indywidualnie, a z trenerem Romanem Bondarukiem kontaktował się telefonicznie lub przez pocztę elektroniczną.
"Przebiegłem w ostatnich miesiącach 6,5 tysiąca kilometrów, jakiś tysiąc więcej niż rok temu. To już taka baza przed przyszłym sezonem olimpijskim. Bo data zakończenia kariery na razie wyznaczona jest po igrzyskach w Vancouver, ale może zostać przełożona. Już tak przecież bywało" - stwierdził z uśmiechem.
"Fizycznie i psychicznie czuję się lepiej niż rok temu. Wyniki w strzelaniu były latem znacznie lepsze niż dotąd, no i po zmianie producenta nart udało się poprawić technikę biegania na całej powierzchni narty, już mniej "kantuję"" - podkreślił Sikora.







