Reklama

Reklama

Puchar Świata w biathlonie - Krystyna Pałka może mówić o pechu

Piątkowy sprint na 7,5 km biathlonowego Pucharu Świata w Hochfilzen przebiegł pod znakiem porównań z rywalizacją w szwedzkim Oestersund przed tygodniem. Polki podkreślają, że w Austrii warunki były znacznie lepsze, a satysfakcja z występu - większa.

W piątkowych zawodach wystartowało pięć "Biało-czerwonych": Weronika Nowakowska-Ziemniak zajęła dziewiąte miejsce, 11. była Krystyna Pałka, 49. Magdalena Gwizdoń, 56. Monika Hojnisz, a jej siostra Patrycja - 95.

W Oestersund zawodniczki nieźle radziły sobie w biegu (m.in. trzeci czas Moniki Hojnisz i 10. Nowakowskiej-Ziemniak), ale gorzej wiodło im się na strzelnicy. Szczególnie tej drugiej - nie trafiła do celu 11-krotnie i zajęła 81. miejsce w biegu na 15 km.

"Po takim występie w Szwecji trudno, żebym dziś w Hochfilzen nie była zadowolona. Starałam się nie stawiać sobie zbyt ambitnych celów. Chciałam przede wszystkim normalnie strzelić. Co prawda nie jestem do końca usatysfakcjonowana, ale nie są to cztery rundy kary czy 11, jak w Oestersund. Bardzo cieszę się też z postawy w biegu" - powiedziała Nowakowska-Ziemniak, która na strzelnicy popełniła dwa błędy.

Reklama

Dodała, że większą niespodzianką dla niej był występ w ubiegłym tygodniu niż dobry wynik w Austrii.

"Starałam się skromnie wytłumaczyć ludziom, że w Oestersund to był wypadek przy pracy. W kolejnych zawodach zamierzam to potwierdzić i zamazać niezbyt dobre wrażenie po tamtych" - obiecała zawodniczka, której z trybun kibicowała mama.

"Jej wsparcie mi na pewno pomogło, bardzo jej dziękuję, że przyjechała" - dodała.

Monika Hojnisz zajęła 56. miejsce i niewiele brakowało, by zabrakło jej w niedzielnym biegu na dochodzenie na 10 km.

"Dzisiejszy bieg nie należał na pewno do najłatwiejszych. Ostatnie dwa dni były przepiękne, zero wiatru, a w piątek niestety warunki się pogorszyły. Trudno się do takiej aury przygotować. Trzy rundy karne to trochę za dużo jak na sprint" - oceniła 22-letnia biathlonistka.

O największym pechu w polskiej ekipie może mówić startująca jako ósma Krystyna Pałka.

"Pierwsze uczestniczki miały trochę gorzej niż reszta, gdyż śnieg na trasie nie był jeszcze dobrze ubity. Mimo wszystko było znacznie lepiej niż w Oestersund, tutaj przynajmniej śnieg jest" - podkreśliła uśmiechnięta.

Podobną obserwację poczynił trener Adam Kołodziejczyk.

"Można powiedzieć, że dziś mieliśmy w końcu prawdziwy biathlon, bo w Szwecji to była loteria. Ważna była kwestia ślizgu nart. Pierwsze zawodniczki jechały po "grubszym" śniegu i na pewno nie były w stanie poruszać się tak szybko jak te startujące później" - analizował szkoleniowiec.

Cieszy go, że jego podopieczne lepiej strzelały.

"Liczę, że nie tylko jedna, ale i pozostałe zaczną w końcu częściej trafiać tak, jak powinny. Powoli wracamy do formy z poprzedniego sezonu. Wtedy bardzo wywindowaliśmy poziom i teraz ciężko jest do niego dorównać" - zauważył Kołodziejczyk.

W sobotę odbędzie się sztafeta kobiet. Polki pobiegną w kolejności: Pałka, Gwizdoń, Nowakowska-Ziemniak i Monika Hojnisz.

Transmisja o godzinie 11.15 w stacjach Eurosport oraz TVP Sport.


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy