Reklama

Reklama

PŚ w biathlonie. Kamila Żuk: Z każdym kolejnym biegiem moja dyspozycja jest lepsza

Inauguracja biathlonowego Pucharu Świata w wykonaniu reprezentantów Polski nie była zbyt udana. Zarówno nasze panie, jak i panowie, zajęli odległe lokaty. Trochę lepiej było podczas drugiego sprintu w fińskim Kontiolahti. Najlepiej z "Biało-Czerwonych" spisała się Kamila Żuk, która zajęła 24. miejsce.

Kamila Żuk i Monika Hojnisz-Staręga popełniły po jednym błędzie na strzelnicy. Obie spudłowały w pozycji leżącej. Lepiej w biegu spisała się Żuk. 23-letnia Polka uplasowała się na 24. miejscu ze stratą 1.30,0 do triumfatorki Szwedki Hanny Oeberg. Zakładając, że na pokonanie rundy karnej potrzeba około 20-25 sekund, to przy bezbłędnym strzelaniu nasza utalentowana biathlonistka mogłaby zająć miejsce 11. lub 12. Widać zatem, że w biegu są jeszcze spore rezerwy, co zresztą zaznaczyła sama zainteresowana.

"Czuję, że jeszcze nie jestem w najwyższej formie, ale z każdym kolejnym biegiem widzę też, że moja dyspozycja jest lepsza. Bardzo zadowolona jestem ze strzelania. Jest ustabilizowane i jestem w stanie nad nim zapanować" - stwierdziła Żuk cytowana na oficjalnej stronie Polskiego Związku Biathlonu, która w porównaniu z niedzielnym sprintem poprawiła się o 12. miejsc.

Hojnisz-Staręga ukończyła zawody na 35. pozycji. Strata liderki "Biało-Czerwonych" do H. Oeberg wyniosła 1.48,3. "Szkoda tego pudła na pierwszym strzelaniu, bo było ono minimalne. Warunki na strzelnicy były zmienne, ale nie jakoś bardzo. Trzeba było obserwować chorągiewki, zwłaszcza na leżaku. Kilka dziewczyn sobie nie poradziło" - skomentowała Hojnisz-Staręga.

"Na trasie czułam się inaczej niż ostatnio. Poprzednie dwa biegi były bezpłciowe. Teraz czułam w nogach ten start, "przepaliłam się", więc może to będzie jakiś przełom. Zobaczymy jak będzie w kolejnych startach" - zaznaczyła 29-letnia biathlonistka.

Oczywiście Żuk i Hojnisz-Staręgę zobaczymy w niedzielnym biegu pościgowym. Zabraknie w nim natomiast Kingi Zbylut i Joanny Jakieły, które w sprincie zajęły odległe lokaty.

Iskierka nadziei na lepsze wyniki zatliła się u Polaków. W pierwszych zawodach spisali się bardzo słabo. Odrobinę zrehabilitował się Grzegorz Guzik, który z dwoma pudłami zajął w sprincie 50. miejsce. Pucharowych punktów nie zdobył, ale awansował do biegu pościgowego.

"To jeszcze nie jest osiągniecie na jakie wszyscy liczymy. Na trasie wyglądało to lepiej, czułem, że biegnę, z czym miałem problem w poprzednich biegach. Myślę, że każdy z chłopaków ze startu na start będzie biegał coraz szybciej i jeśli dołożymy do tego dobre strzelanie, to da nam to fajny wynik. Punkty były jednocześnie blisko i daleko. Stawka jest bardzo wyrównana i każdy bieg to walka do ostatków sił. Trzeba walczyć dalej, żeby te punkty zdobyć" - mówił Guzik.

RK

Reklama

Więcej aktualności sportowych znajdziesz na sport.interia.pl Kliknij!

Program pozostałych zawodów PŚ w Kontiolahti:

5.12 (sobota)
13.20 - bieg pościgowy mężczyzn
15.15 - sztafeta 4x6 km kobiet

6.12 (niedziela)
12.45 - sztafeta 4x7,5 km mężczyzn
15.15 - bieg pościgowy kobiet



Dowiedz się więcej na temat: Kamila Żuk | Monika Hojnisz-Staręga | Grzegorz Guzik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje