Reklama

Reklama

MŚ w biathlonie: Rozczarowanie w polskiej ekipie po słabym występie w sztafecie

Smutne nastroje panowały w polskiej ekipie biathlonowej po starcie sztafety pań w mistrzostwach świata w Novym Mescie na Morawach. Marzenia o medalu szybko się rozwiały. "Biało-czerwone" zajęły dziewiątą lokatę. Zwyciężyły Norweżki.

Początek był dla Polek obiecujący. Znakomicie pobiegła i dobrze strzelała srebrna medalistka w biegu na dochodzenie - Krystyna Pałka, kończąc swoją zmianę na drugiej pozycji, tuż za Czeszką Veroniką Vitkovą.

Reklama

Niestety, kolejna zawodniczka - Magdalena Gwizdoń na strzelnicy spisała się bardzo słabo - pomyliła się aż siedem razy, a runda karna, którą musiała pokonać, i sześć doładowań kosztowały ją stratę około 1.25 min. Polki nie miały już praktycznie szans na powrót do czołówki. Najmłodsza w ekipie Monika Hojnisz uzyskała na swojej zmianie 12. wynik. Przyzwoity występ Weroniki Nowakowskiej-Ziemniak pozwolił jedynie awansować na dziewiątą pozycję.

- Nie mamy pretensji do Magdy. Każdej z nas mogło się to przytrafić, taki jest biathlon. Mnie biegło się dobrze, a mogę mieć do siebie żal za pierwszy strzał - zbyt szybko go oddałam. Jest jeszcze w niedzielę bieg masowy i na nim musimy się skoncentrować - powiedziała Pałka.

Gwizdoń była ogromnie rozżalona. Miała wątpliwości, czy jej karabin został odpowiednio przygotowany, należycie "przestrzelony", ponieważ - jak pokazano w relacji telewizyjnej - wszystkie jej niecelne strzały mijały krążek z górnej prawej strony.

- Moja postawa, złożenie się do strzału, pilnowanie stanowiska strzeleckiego, koncentracja - wszystko było w porządku. Niczego się nie bałam. Nie wiem, co się stało na strzelnicy. Muszę to jeszcze z trenerami przeanalizować, bo nie może w przyszłości dochodzić do takich sytuacji - podkreśliła 33-letnia zawodniczka BLKS Żywiec.

Gwizdoń zapowiedziała, że były to jej ostatnie mistrzostwa świata w karierze, którą chce zakończyć po igrzyskach olimpijskich w Soczi.

- Występ na pewno dużo poniżej oczekiwań. Zjadło nas strzelanie, aczkolwiek i w biegu też nie było dziś idealnie. Chyba po raz pierwszy w życiu czuję się tak zawiedziona - powiedziała Nowakowska-Ziemniak.

- Warunki na strzelnicy i na trasie były dosyć dobre, w związku z czym trudno było odrabiać te sekundy. A strata była niestety bardzo duża, gdy rozpoczynałam ostatnią zmianę - oceniła.

Czy zawodniczki nie będą miały do siebie pretensji po starcie? - To są zawsze bardzo trudne sytuacje. Sama niedawno w takiej się znalazłam - powiedziała Nowakowska-Ziemniak. - Domyślam się, co czuje Magda, serdecznie jej współczuję. Trzeba takie złe rzeczy jak najszybciej wyrzucić z głowy. Być może czas pomyśleć o psychologu - powiedziała.

W ostatniej konkurencji mistrzostw, biegu ze startu wspólnego, wystartują w niedzielę wszystkie cztery reprezentantki Polski.

Z Novego Mesta - Artur Filipiuk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje