Reklama

Reklama

MŚ w biathlonie. Polacy bez większych szans w biegu na dochodzenie

W niedzielnych biegach na dochodzenie na 10 km kobiet i 12,5 km mężczyzn w Anterselvie szanse polskich biathlonistów na zdobycie medalu mistrzostw świata są znikome. Największą wydaje się mieć 28. w sprincie Monika Hojnisz-Staręga, mimo że 24. był Grzegorz Guzik.


W tej konkurencji uwzględniane są wyniki sprintu, a ten w piątek Polkom nie wyszedł. Hojnisz-Staręga miała dwa niecelne strzały i uplasowała się dopiero w trzeciej dziesiątce z minutą i 20 sekundami straty do zwyciężczyni - Norweżki Marte Olsbu Roeiseland.

Wprawdzie trzy pozostałe Polki - Kinga Zbylut (47. miejsce), Magdalena Gwizdoń (54.) i Kamila Żuk (58.) - zmieściły się w pierwszej "60" i zapewniły sobie prawo startu w niedzielę, ale trudno oczekiwać, że będą w stanie dogonić czołówkę.

Reklama

Największą rywalką Norweżki może być Amerykanka Susan Dunklee, która straciła do niej 6,8 s. Pozostałe zawodniczki były już od Olsbu Roeiseland o ponad 20 sekund wolniejsze.

W rywalizacji mężczyzn w sobotę niespodziankę sprawił Guzik, który powtórzył najlepszy wynik w historii swoich występów w Pucharze Świata (impreza w Tyrolu Południowym jest do tego cyklu zaliczana) i zdobył pierwsze w tym sezonie punkty do klasyfikacji generalnej. Tempo jego biegu znacznie odstaje jednak od czołówki i wydaje się, że nawet cztery bezbłędne strzelania nie pozwolą Polakowi awansować o wiele lokat. Pozostali biało-czerwoni nie zakwalifikowali się.

Pierwszy na trasę ruszy Rosjanin Aleksander Łoginow, który zwyciężył w sprincie. Siedem sekund później wystartuje Francuz Quentin Fillon Maillet, a po kolejnych 13 sekundach - jego rodak, jeden z największych faworytów Francuz Martin Fourcade. Broniący Kryształowej Kuli Norweg Johannes Thingnes Boe ruszy 24 s po Łoginowie.

Bieg na 10 km kobiet zaplanowano na godzinę 13, mężczyźni rozpoczną o 15.15.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama