Reklama

Reklama

MŚ w biathlonie. Krystyna Guzik: Szkoda, że nie ma medalu

Do trzech razy sztuka – w przypadku polskich biathlonistek to powiedzenie się nie sprawdziło. Po raz trzeci w tym sezonie „Biało-czerwone” zajęły czwarte miejsce w sztafecie. Tym razem na najważniejszej imprezie sezonu mistrzostwach świata w norweskim Oslo.

- Uważam, że to jest naprawdę bardzo dobre miejsce biorąc pod uwagę składy drużyn, które nas wyprzedziły. Za nami też było kilka dobrych ekip. Podliczono ostatnio, jak wyglądamy pod względem zdobytych punktów w Oslo. Byłyśmy na 12. miejscu, jeżeli chodzi o drużynę - powiedziała Krystyna Guzik tuż po biegu.

Liderka polskiej kadry pobiegła na ostatniej zmianie. Polki zajmowały wówczas czwarte miejsce i strata do liderujących Norweżek była duża 1.04,8, a do trzecich Francuzek nieco ponad pół minuty. Guzik musiała strzelać bezbłędnie i liczyć na to, że przeciwniczki będą się mylić. Jak sama przyznała, ryzykowała na strzelnicy. - Tylko w ten sposób mogłyśmy liczyć na dogonienie rywalek. Dlatego też, to strzelanie nie było idealne - dodała.

Reklama

Guzik dwa razy musiała dobierać. Strata do wyprzedzających ekip nie zmalała, a co gorsza Polkę naciskała Dorothea Wierer. Włoszka strzela jak karabin maszynowy i często celnie. Tym razem z wojny nerwów zwycięsko wyszła Guzik. - Trzymała się za moimi plecami. Wiedziałam, że wszystko będzie się rozstrzygać w "stójce". Ona po prostu liczy na to, że ucieknie na strzelnicy, ale dzisiaj jej się to nie udało - relacjonowała 32-letnia zawodniczka. Wierer musiała biec karną rundę. Guzik minęła linię mety jako czwarta i tylko pokiwała głową, że znów się nie udało znaleźć na podium.

- Niedosyt jest ponieważ wielokrotnie miałyśmy szansę na medal. Czasami nawet ocierałyśmy się o podium. Innym razem zdarzało się tak, że przy bardzo dobrym biegu trafiały nam się rundy karne i lądowałyśmy daleko. Szkoda, że nie ma medalu. Dla nas byłoby to fajne w końcu osiągnąć sukces w sztafecie. Z drugiej strony, jestem zadowolona z tego, że ostatnio zaczynamy stabilniej biegać. Wychodzi strzelanie, bieg i jesteśmy blisko czołówki - podkreśliła Guzik.

Kluczem jest celne oko. Doładowania też kosztują stratę czasu. Nie mówiąc już o karnych rundach. - Jedne szybciej doładowują, inne trochę wolniej. Przy jednym traci się 10 sekund, a naprawdę pętla jest krótka i nie ma gdzie odrobić. Wszystkie zawodniczki biegają mocno na tak krótkim odcinku - stwierdziła.

Dla Moniki Hojnisz i Weroniki Nowakowskiej mistrzostwa się już skończyły. Przed Guzik i Magdaleną Gwizdoń jeszcze jedna, ostatnia szansa - bieg ze startu wspólnego (niedziela godz.13.00). - Nic mi nie dolega. Jestem przygotowana i zmobilizowana. Nie nastawiam się na jakieś miejsca medalowe. Po prostu muszę robić to, co potrafię najlepiej. Pobiec bardzo dobrze i przede wszystkim myśleć na strzelnicy, żeby nie dać się ponieść emocjom - zakończyła Guzik.

Robert Kopeć, Oslo

Mistrzostwa świata w Oslo transmituje stacja Eurosport 1.

Sprawdź plan transmisji z MŚ w biathlonie w stacji Eurosport 1

Dowiedz się więcej na temat: biathlon | Krystyna Guzik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje