Reklama

Reklama

Monika Hojnisz: Może dopiero teraz coś we mnie wstąpiło?

- Jeżeli miałabym patrzeć na sezon jako całość, choć jeszcze się nie skończył, to zaobserwowałam progres i z tego jestem zadowolona - powiedziała nasza biathlonistka Monika Hojnisz.

Ostatnim akordem biathlonowego sezonu będą zawody w rosyjskim Chanty Mansijsku. Do tej pory Monika Hojnisz zdobyła 298 punktów w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w tym sezonie. Już o 50 więcej niż rok temu. Najlepszy wynik indywidualny w tym sezonie zanotowała w kanadyjskim Canmore, gdzie zajęła czwarte miejsce. Wspólnie z koleżankami z reprezentacji trzy razy plasowała się tuż za podium w sztafecie m.in. podczas mistrzostw świata w Oslo.

- Na pewno poprawiłam się w biegu. Może pojedyncze starty mi nie wyszły i oczekiwałam lepszej formy w Oslo. Wcześniej w Pucharze Świata mój bieg wyglądał dużo lepiej niż podczas czempionatu. Trudno, nie jest łatwo trafić z formą na najważniejszą imprezę sezonu, chociaż akurat na te zawody najbardziej by się tego oczekiwało. Jestem pełna optymizmu. Tak jak mówiłam wcześniej, widzę u siebie progres i to chyba najważniejsze, że się nie cofam - stwierdziła Monika Hojnisz.

Na MŚ w Oslo wyniki w konkurencjach indywidualnych były poniżej oczekiwań całej reprezentacji. Polki słabo wypadły w sprincie, a to znów zaważyło na biegu pościgowym, gdzie strata była zbyt duża, żeby walczyć o czołowe miejsca.

- Może te mistrzostwa świata były ciut za późno, a może moja dyspozycja za wcześnie? To niewykonalne, żeby na najwyższych obrotach biegać cały sezon. Oczywiście patrząc na Marie Dorin Habert, można zapytać: Jak to się nie da? Ona po prostu tak dobry poziom ma. Podobnie jak Martin Fourcade. Mimo pomyłki na strzelnicy potrafi wygrać, tak jak to zrobił w biegu indywidualnym. Jak dla mnie, zrobił coś niesamowitego. Podczas sztafety w Oslo czułam się bardzo dobrze. I jak sobie to analizowałam, to wyglądało to bardzo fajnie. Może dopiero teraz coś we mnie wstąpiło? - podkreśliła.

Jest jeszcze nad czym pracować, żeby osiągać lepsze wyniki i Monika Hojnisz doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

- Chciałbym się skupić na strzelaniu. Mam już trochę planów w tym kierunku. Podczas całego sezonu wyciągnęłam kilkanaście wniosków. Nawet jeszcze przed mistrzostwami świata w Oslo, ale  moment bezpośrednio przed najważniejszymi zawodami w sezonie nie był odpowiedni, żeby cokolwiek zmieniać. Mogło to przynieść odwrotny skutek. Jest wiele takich elementów nad którymi warto popracować - wyznała Hojnisz.

Puchar Świata w Chanty Mansijsku pokaże stacja Eurosport 1.

Reklama

Robert Kopeć, Oslo


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama