Reklama

Reklama

ME w biathlonie. Duszniki-Zdrój chcą teraz Pucharu Świata

Po mistrzostwach Europy w biathlonie kolejnym celem Dusznik-Zdroju jest Puchar Świata. - Aplikacja została wysłana, bo widzimy rozwiązania, które umożliwią nam przeprowadzenie zawodów - powiedziała dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu Magdalena Kijanka.

Chociaż od zakończenia mistrzostw Europy minął prawie tydzień, Kijanka przyznała, że emocje jeszcze nie opadły.

"Przed nami jeszcze rozliczenie mistrzostw i posprzątanie. Ale jesteśmy szczęśliwi, bo wszystko dopisało. Była piękna pogoda, warunki techniczne idealne i wszystko wypaliło, a te dwa złote medale były taką wisienką na torcie" - dodała.

Polska mistrzostwa w Dusznikach zakończyła z dwoma złotymi medalami. Kamila Żuk była najlepsza w biegu na dochodzenie, a Monika Hojnisz-Staręga na 15 km. Kijanka powiedziała, że do pełni szczęścia zabrakło tylko kibiców, ale ci ze względu na pandemię nie mogli zasiąść na trybunach.

"Kiedy dziewczyny biegły po medale, emocje były nieprawdopodobne, a później ogromna radość. Zabrakło tylko kibiców, którzy by mogli odśpiewać Mazurka Dąbrowskiego, bo hymn przy pustych trybunach brzmi jednak inaczej. Aż się łezka zakręciła w oku" - dodała.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Reklama

Sprawdź!

Nikt z organizatorów imprezy w Dusznikach nie ukrywał, że celem miasta jest ugoszczenie biathlonistów podczas Pucharu Świata. Mistrzostwa Europy miały być jedynie egzaminem, że Dolny Śląsk jest gotowy na przyjęcie zawodników ze światowej czołówki i organizację imprezy znacznie wyższej rangi.

Paradoksalnie, to że mistrzostwa Europy zostały zorganizowane teraz, czyli w czasie pandemii, może zadziałać pozytywnie na kandydaturę Dusznik. Wymagania były znacznie wyższe, ale koranawirus nie zakłócił imprezy i wszystko odbyło się według planu.

"Federacja przeznaczyła duże środki, aby wszystkie zabezpieczenia były na najwyższym poziomie i tak było. Zostało utworzone specjalne centrum covidowe w naszym mieście dla obsługi mistrzostw i zawodników. W ciągu ośmiu dni zawodnicy byli poddawani badaniom kilka razy i nikt, kto miał pozytywny wynik, nie został wpuszczony do 'bańki'. Były chyba dwa przypadki pozytywne, ale od razu udało się odizolować te osoby i nie miało to wpływu na przebieg imprezy" - powiedziała Kijanka.

Dyrektor MOSiR w Dusznikach zdradziła, że nasłuchiwali, co o przebiegu imprezy mówią przedstawiciele światowej federacji oraz sami sportowcy i głosy były bardzo pozytywne.

"Wiele ekip zostało po mistrzostwach na treningach w Dusznikach, co świadczy o tym, że mamy tu bardzo dobre warunki. Gdyby tak nie było, nikt by u nas nie siedział. Podkreślano, że obiekt jest na najwyższym poziomie i właściwie nie ustępuje tym, gdzie jest organizowany Puchar Świata. Pozostaje nam się tylko z tego cieszyć" - zaznaczyła.

Sama Tauron Arena mogłaby właściwie już dzisiaj przyjąć Puchar Świata, ale potrzebna jest jeszcze rozbudowa infrastruktury wokół obiektu. Jak powiedziała Kijanka, światowa federacja biathlonu stawia duże wymagania, ale Duszniki mają pomysł, jak im podołać.

"Aplikacja została wysłana do światowej federacji, bo widzimy rozwiązania, które umożliwią nam przeprowadzenie pucharu. Burmistrz Piotr Lewandowski opracował plan niewielkiej modernizacji infrastruktury pod kątem powiększenia parkingu i zabezpieczenia miejsca dla telewizji oraz dla większej ilości ekip. Budynki z zapleczem i trasy są gotowe. Będziemy walczyć o Puchar Świata aż go dostaniemy" - podsumowała Kijanka.

Mariusz Wiśniewski

Dowiedz się więcej na temat: ME w biathlonie | PŚ w biathlonie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje