Reklama

Reklama

Kuriozalne zatrucie biathlonowej mistrzyni świata Landmark Tandrevold

Mistrzyni świata w biathlonowej sztafecie i wicemistrzyni w sprincie Norweżka Ingrid Landmark Tandrevold musiała nagle przerwać zgrupowanie we włoskiej Anterselvie i wrócić do kraju po ciężkim zatruciu... krowimi odchodami.

"Podczas wyczerpującego biegu potknęłam się i upadłam całą siłą w coś miękkiego i śmierdzącego, pokrytego cienką warstwą śniegu. Miałam otwarte usta i poczułam jakby nagle wypełniły się czymś w rodzaju lasagne, które jadłam dzień wcześniej, lecz szybko zrozumiałam, że były to krowie odchody. Na drugi dzień bardzo źle się poczułam, wymiotowałam, miałam biegunkę i gorączkę, a przez kolejne dwa byłam wręcz nieprzytomna" - powiedziała biathlonistka po przylocie do Oslo.

Reklama

Norwescy lekarze stwierdzili silne zatrucie pokarmowe, biegaczka przerwała treningi i na razie znajduje się na ścisłej diecie.

"Sezon już niedługo się zaczyna, więc każdy dzień takiej niedyspozycji może wpłynąć na formę, lecz myśląc o powodach mojego zatrucia to może według starych przysłów przyniesie mi szczęście" - dodała zawodniczka.

23-letnia Norweżka uważana jest za wielki talent i już w swojej krótkiej seniorskiej karierze zdobyła złoty medal w sztafecie i srebrny w sprincie podczas tegorocznych mistrzostw świata w Oestersund.

W tej szwedzkiej miejscowości 29 listopada rozpocznie się 43. edycja biathlonowego Pucharu Świata, która zakończy się 22 marca w Oslo.

Zbigniew Kuczyński 




Dowiedz się więcej na temat: Ingrid Landmark Tandrevold

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje