Reklama

Reklama

Krystyna Pałka: Jestem szczęśliwa i chce mi się płakać

"Kiedy wstałam dziś rano wiedziałam, że mogę zdobyć medal" - powiedziała Krystyna Pałka, która w czeskim Novym Mescie została wicemistrzynią świata w biegu na dochodzenie. To pierwszy medal dla Polski w historii kobiecego biathlonu.

"W końcowej fazie chciałam podjąć ryzyko i strzelać szybko. Bam, bam, bam! Kiedy spadł ostatni krążek byłam bardzo szczęśliwa" - dodała Pałka, która na 20 strzałów pomyliła się tylko dwa razy. Nasza zawodniczka straciła do zwyciężczyni Norweżki Tory Berger niespełna 20 s. Brązowy medal zdobyła Ukrainka Olena Pidgruszna.

Pałka przyznała, że ten sukces jest dla niej szokiem, a emocje trudno opisać. "To jest dla mnie wyjątkowy dzień. Trudno dobrać słowa. Jestem szczęśliwa i chce mi się płakać. To był mój dzień. Wykorzystałam szansę na medal" - podkreśliła Polka.

Reklama

"To medal historyczny, bo pierwszy indywidualny zdobyty w rywalizacji kobiet. Przyznam, że przed wyjazdem na mistrzostwa spodziewałem się dobrego występu pań, a po sukcesach w Pucharze Świata wierzyłem w medal. Nadzieje się spełniły, można się tylko cieszyć.

Dobrze, że Krysia zdobyła medal na początku mistrzostw, teraz do pozostałych konkurencji zawodniczki mogą podchodzić znacznie spokojniej, choć na pewno nie na luzie. Ważne, że oprócz medalu mamy jeszcze dwie zawodniczki w "15". 12. pozycja Magdaleny Gwizdoń i 13. Moniki Hojnisz to dobry prognostyk przed sztafetą.

Zawodniczki - jak widać - są dobrze przygotowane fizycznie i biegowo, ale strzelanie zawsze jest loterią. Mimo to wierzę, że zespół stać także na medal w sztafecie, a w Novym Mescie mogą zdarzyć się jeszcze miłe dla nas niespodzianki" - ocenił prezes Polskiego Związku Biathlonu Zbigniew Waśkiewicz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje